czwartek, 24 stycznia 2019

RECENZJA: Suicide Squad, tom 3 - Płonąca baza / tom 4 - Ziemianie w ogniu (R. Williams, J. Romita Jr., E. Barrows, T. S. Daniel)


Po ciekawym i satysfakcjonującym otwarciu serii (Czarne Więzienie) oraz nieprzemyślanym rozgardiaszu w tomie drugim (Przy zdrowych zmysłach), drużyna Amandy Waller powraca, aby ze znanym sobie urokiem ratować świat. O kim mowa? Oczywiście o Suicide Squad, czyli Oddziale Samobójców, w którego skład wchodzą największe szumowiny świata DC. Za obietnicę skrócenia wyroków oraz pod przymusem zdetonowania bomb wszczepionych w ich głowy, skazańcy zobowiązani są wykonywać najniebezpieczniejsze zadania, których nie podjąłby się żaden szanujący superbohater. Oczywiście, za każdym razem zrobią to w swoim niepowtarzalnym stylu i z wielkim urokiem. Będzie mnóstwo krwi, przekleństw i brutalnie tłumionej niesubordynacji. Przynajmniej takie jest ogólne założenie. Jak wobec tego radzą sobie nowe tomy i czy jakość komiksu znów wzrosła do oczekiwanego poziomu? Niestety, dla fanów Harley, Deadshota, Enchantress i reszty nieprzewidywalnej bandy nie mam zbyt dobrych wieści...

Kiedy postanowiłem, że przedstawię swoją opinię o dwóch tomach serii naraz, nie sądziłem nawet jak dobra będzie to decyzja. Za jej sprawą będę mógł napisać trochę więcej dobrego. Ale po kolei. Oba tomy snują luźno ciąg dalszy historii rozpoczętej w pamiętnym Justice League vs Suicide Squad. Żądny zemsty Rustam kompletuje drużynę łotrów o nazwie Płonący Świat, próbując zagrozić bezpieczeństwu narodowemu USA. Na szczęście Waller ma na swoich usługach Suicide Squad, a dobre pomysły na zdyskredytowanie wroga od dawna nie są dla niej pierwszyzną. Niestety, czasem bywa tak, że w swych zamierzeniach łatwo zapędzić się w kozi róg, toteż pani naczelnik podejmie w końcu dość nieprzemyślaną decyzję, za sprawą której na wolność wydostanie się sam generał Zod. Potężne zagrożenie, zdrady i tajemnicze układy w Oddziale Samobójców oraz istnienie tajnej organizacji, która pociąga za większość sznurków tylko spotęgują poczucie chaosu. Zapowiada się ciekawie? Jasne, tylko czy podobnie nie mogło być w samym scenariuszu?


Niestety, Płonąca baza w praktyce bardziej odstraszyła mnie, niż bawiła. Rob Williams popełnił największy grzech, zapominając o sile i kolorycie swoich bohaterów. W zamian uczynił z nich bezwolną masę na usługach przebiegłej Waller. Pomysł niezły, tylko że zaprezentowane wyrachowanie dowodzącej jest również dość pozorne. W rzeczywistości wygląda to tak, że ma ona plan na (dosłownie) każdą ewentualność. Na serio mam uwierzyć, że ktoś może być tak cwany? Za dużo pytań, zbyt wiele niewiadomych. Prawie nikt z Suicide Squadu nie wyróżnia się ponad przeciętną. Grupa jest wyjątkowo bezbarwna jako całość oraz z osobna. Znajdziemy tu jeden lub dwa niezłe dialogi, ale na cały tomik to o wiele za mało. Ponadto bohaterowie często posługują się sztucznymi i drętwymi tekstami, które kojarzą mi się z najbardziej infantylnymi komiksami dla dzieci. Za najlepszy przykład niech posłuży scena, gdzie złowroga drużyna przed atakiem chwali się Oddziałowi jakie moce posiada. Zostało to napisane bardzo źle, a na dodatek osłabia siłę zaskoczenia. Takich kwiatków znajdziemy dużo więcej. Szkoda, że Williams mając tak okazałą zbieraninę osobowości nie pokusił się o kilka bardziej kreatywnych pomysłów. Chyba nikt nie sięga po komiksy tego typu, aby czytać standardową historyjkę o bezmózgich złoczyńcach. Czytanie tego boli tym bardziej, ponieważ pierwotny pomysł na papierze musiał wyglądać bardzo atrakcyjnie. Zawiodła kreatywność scenarzysty w wykorzystaniu interesujących cech postaci oraz umiejętność pisania dialogów. Obrazu mojego niezadowolenia dopełniają rysunki. Czasem nie przeszkadza mi różnorodność stylistyczna poszczególnych artystów, ale kanciastość kreski Romity Jr. i przeplatana, malarsko-realistyczna estetyka Barrowsa także nie podeszła mi podczas lektury. Fakt, że za ilustracje i tusz w tomie odpowiada aż sześciu artystów, mówi chyba sam za siebie.


Nieco lepiej prezentuje się czwarta odsłona. Ziemianie w ogniu zrywają z wielowątkową, zawiłą fabułą, przedstawiając bardziej klasyczne bij-zabij z udziałem drużyny. Nie jest to komiks najwyższych lotów, ale przynajmniej nie łapałem się za głowę podczas czytania. Przewidywalna fabuła nie jest może mocną stroną tego tomu, ale scena z Zodem, który uwalnia się spod wpływu Waller mocno zapadła mi w pamięci. Ten gościu naprawdę wymiata! Nieźle wypada ostatnia część (zeszyt) tomu, gdzie ważą się decyzje odnośnie nowego przywódcy Oddziału. Historia June i Killer Crocka jest tak ujmująca, zabawna i w pewien sposób czarowna, że aż zdziwiło mnie, iż znalazła się w tej serii. A to tylko pokazuje, że jak się chce, to można, prawda? Rysunkom Daniela nie mam nic do zarzucenia. Od jakiegoś czasu obserwuję tego twórcę i sądzę, że oddaje klimat superhero jak należy, bez zbędnych upiększeń i przesady. Dynamika oraz wyrazistość postaci to jego stałe atuty. Na plus wychodzi również Sejic, którego prace są jak zawsze godne uwagi. Szkoda, że narysował tylko ostatnią część tomu.

Oba nowe tomy Suicide Squadu są niestety dalszym spadkiem formy. Za taki stan rzeczy winę ponosi głównie scenarzysta, który nie umiał w pełni zrozumieć, z jaką materią przyszło mu pracować. Nie docenił zabawy, jaką niesie ze sobą udział zbieraniny nieokrzesanych postaci, zanadto skupiając się na skomplikowanym planie Waller. Do tego niezamierzenie uczynił z komiksu zwyczajne, miejscami infantylne czytadło. Chwilowe przebłyski geniuszu to o wiele za mało, aby zapewnić czytelnikowi kilka kwadransów dobrej, bezpretensjonalnej zabawy. Przykro to pisać, ale Oddział Samobójców jest (z czytanych przeze mnie tytułów z DC Odrodzenie) najsłabszą, niewartą polecenia pozycją. Jeśli więc nie jesteście zagorzałymi fanami Suicide Squadu, którzy kolekcjonują wszystko jak leci, sięgnijcie raczej po inne tytuły z DC. Zastanawiam się również, czy nadal czytać tę serię. W sytuacji, kiedy na naszym rynku pojawia się coraz większa ilość dobrych tytułów, tracenie czasu na coś poniżej średniej nie wydaje mi się ani trochę atrakcyjne.



Tytuł: Suicide Squad, tom 3 - Płonąca baza / tom 4 - Ziemianie w ogniu
Scenariusz: Rob Williams, John Ostrander
Rysunki: John Romita Jr., Eddy Barrows, Tony S. Daniel, Stjepan Sejic
Przekład: Tomasz Sidorkiewicz
Wydawnictwo: DC Comics/Egmont Polska
Rok wydania: 2018 (tom 3), 2019 (tom 4)
Ilość stron: 156 (tom 3), 108 (tom 4)
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena okładkowa: 39,99 zł


Za udostępnienie komiksów do recenzji dziękuję wydawnictwu Egmont.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz