sobota, 9 lutego 2019

RECENZJA: Nienawidzę Baśniowa, tom 2 - Fujowy żywot (S. Young)


Po pierwszej, niezwykle satysfakcjonującej wizycie w uroczym Baśniowie, Skottie Young oraz "kilkuletnia" Gert znów zapraszają nas na rozbuchaną jazdę bez trzymanki po rzeczywistości, w której słodycz i przemoc wylewają się z kadrów niesłabnącym, barwnym strumieniem. Fujowy żywot to album, przed którym stało dość trudne zadanie. Choć niefrasobliwie zdałem sobie sprawę z tego faktu dopiero po zakończeniu lektury, w niczym nie zmienia to faktu wyboru przez autora jednakowo kreatywnego, co i dość niewdzięcznego tematu. Niestety, z seriami komediowymi bazującymi na dość prostym pomyśle często bywa tak, że na pewnym etapie zaczynają zjadać swój własny ogon. Temat szybko zostaje zaorany, żarty nie są w stanie wybić się ponad przeciętność, a fabuła nie potrafi zaciekawić żadnymi interesującymi rozwiązaniami. Na szczęście powyższe dywagacje nie dotyczą tomu drugiego! Wiem, zacząłem trochę od końca, ale co zrobić, jeśli lektura pozostawiła mnie z takim przemyśleniem? Tych z Was, którzy niecierpliwie oczekiwali dalszych losów Gert mogę od razu odesłać do sklepu z komiksami, a resztę zapraszam na moje krótkie wynurzenia dotyczące struktury, fabuły i odczuć po lekturze najnowszego tomu serii.

Gertruda została królową. Jej wieloletnie poszukiwania klucza do wyjścia awaryjnego z Baśniowa ostatecznie zakończyły się sukcesem, choć finał całej historii pokazał, jak bardzo nie warto ulegać niskim, łatwym do stłumienia pobudkom. Ten kto zabije królową, sam zasiądzie na tronie krainy - tak głosi prawo i teraz nasza bohaterka musi zmierzyć się z nowo nadanym dziedzictwem. A że władanie wychodzi jej podobnie jak poszukiwanie klucza, szybko okazuje się, że szkody i zniszczenia, których dokonała, zmuszają radę do usunięcia jej ze stanowiska władcy. Co to oznacza dla naszej bohaterki? Typowy powrót do korzeni, czyli beznamiętnego wałęsania się po Baśniowie (wraz z coraz bardziej zblazowanym Larrym) przy nieustannym poszukiwaniu sposobu na ucieczkę. Jeśli nawet nie zauważycie, że Young podjął dość nieoczywistą decyzję fabularną, to w trakcie lektury zrozumiecie, że robił co mógł, aby nie zgubić się w gąszczu stworzonych przez siebie schematów.


Kwestia tronu Baśniowa rozwiązuje się już w finale pierwszego rozdziału, co generalnie bardzo mnie zdziwiło. Sądziłem, że Young zechce eksplorować możliwości jakie dało mu uczynienie z Gert królowej, lecz autor miał najwyraźniej inny zamysł. I stara się dowieść słuszności swej decyzji w dalszej części komiksu, która pod względem konstrukcji różni się nieco od przełomowego I żyli długo i burzliwie. Zamiast jednej, długiej przygody, dostaliśmy więc kilka krótszych, opowiadających zamknięte, samodzielne historie. Widać wyraźnie, że twórca próbował bawić się tu trochę z formą, nadając bieżącym przygodom Gert czegoś interesującego. Nie w każdym przypadku udało mu się to idealnie, w ogólnym odczuciu nie mam jednak na co narzekać. Nie ma to wszystko tej samej świeżości co tom pierwszy, mimo to Young wychodzi obronną ręką z każdej zainaugurowanej przez siebie przygody. Wykorzystuje do tego celu klimat, w jakim utrzymany jest tytuł. Umieszczając postaci w stylistyce z gier wideo, czy też konfrontując je z własnymi wersjami z odległej przyszłości, trzyma się pomysłu i humoru, które są podstawą tej (nie aspirującej przecież do bycia najpoważniejszym komiksem świata) opowieści.

Pierwsze skrzypce w przygodach Gert i tak niezmiennie grają ilustracje. Kreska jest tym, co przyciąga i hipnotyzuje czytelnika w Nienawidzę Baśniowa od samej okładki aż po finałowe plansze. Cartoonowy feeling połączony ze specyficznym stylem graffiti sprawdza się w tej materii nienagannie, sprawiając że chłonąłem tę część podobnie jak jej poprzedniczkę. Jest coś uzależniającego w całej tej słodyczy i brutalności obrazu, podlanej gęstą porcją bajecznych kolorów i licznych (a nierzadko także obrzydliwych) szczegółów. Tymczasem, nawiązując do tego o czym wspominałem na początku, najtrudniejsze zadanie stać będzie przed Nienawidzę Baśniowa wraz z jego kolejnym tomem. Boję się, że Young nie da rady utrzymać tak wysokiego poziomu serii, a ona sama może paść brutalną ofiarą własnego pomysłu. Zobaczymy, warto jednak wspomnieć, że całość zamyka się w zaledwie czterech tomach. Póki co, Fujowy żywot prezentuje się bardzo przyzwoicie, przynosząc doskonałą porcję humoru, świetnej grafiki i kilku naprawdę niezłych pomysłów. Jeśli podobał się Wam tom pierwszy, śmiało łapcie za drugi. Tylko tu bezkarnie pośmiejecie się z konwencji, tonąc w monstrualnej ilości wywleczonych flaczków, odgryzionych łebków czy destrukcji najróżniejszych, często nadmiernie przesłodzonych stworzonek.



Tytuł: Nienawidzę Baśniowa, tom 2 - Fujowy żywot
Scenariusz i rysunki: Skottie Young
Przekład: Marceli Szpak
Wydawnictwo: Image Comics/Non Stop Comics
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 144
Oprawa: miękka
Cena okładkowa: 42 zł


Komiksy z serii Nienawidzę Baśniowa znajdziecie na stronie wydawnictwa Non Stop Comics.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz