sobota, 23 lutego 2019

RECENZJA: Superman - Action Comics - Efekt Oza (D. Jurgens, R. Williams, V. Bogdanovic)


Odkąd niecałe trzy lata temu wystartowało DC Odrodzenie, kilka serii z tego cyklu zdołało zaskarbić sobie wiele sympatii czytelników. Wśród nich znalazły się oba tytuły z Supermanem (Superman, Action Comics) i w sumie trudno się temu specjalnie dziwić. Peter J. Tomasi, Patrick Gleason oraz odpowiedzialni za omawianą dziś serię Dan Jurgens i Rob Williams pokazali się z jak najlepszej strony, nie tylko kreując najbardziej interesujące przygody Człowieka ze Stali od lat, ale przede wszystkim kładąc spory nacisk na relacje rodzinne rodziny Kentów. Dzięki temu zaangażowanie Clarke'a w sprawy Ziemi nabrało głębszego znaczenia, jeszcze lepiej ukazując go od bardzo lubianej, ludzkiej strony. Wraz z najnowszym tomem, Efektem Oza, Jurgens postanowił wyjawić pewną mroczną tajemnicę, która wisiała nad Supermanem i jego bliskimi od samego początku restartu w DC Comics.

Całość, jak to jest przyjęte w komiksach superbohaterskich, zaczyna się dość zwyczajnie. Superman przeprowadza interwencję ratunkową w Gruzji, gdzie dochodzi do gangsterskich ataków na miejscową ludność. Szybko okazuje się, że za całą sprawą stoi jego dawny przeciwnik Machnist, a ataki rozszerzają się także na inne rejony świata. Kiedy nasz bohater dowiaduje się, że gangsterzy kontrolowani byli za pomocą mikroczipów posiadających sygnaturę Lexcorpu, postanawia wpaść z nagłą wizytą do Lexa Luthora. Wspólna akcja prowadzi ich do odkrycia kolejnych pytań, na końcu których znajduje się odpowiedź, jakiej żaden z nich się nie spodziewał. W wyniku zaistniałej sytuacji przed Supermanem objawia się ktoś, kogo nasz bohater od dawna uważał za zmarłego. Tymczasem cały świat staje na skraju kryzysu, który w szybkim czasie może doprowadzić do unicestwienia całej ludzkości.


Nie da się omawiać Efektu Oza bez zdradzenia głównego zwrotu akcji, toteż wybaczcie wszelkie spoilery jakie w tej recenzji wystąpią. Tytułowy Oz to nikt inny jak Jor-El, od niepamiętnych czasów pogrzebany wraz z całym Kryptonem ojciec naszego Supermana. Warto zaznaczyć, że wielu fanów z USA nie przyjęło zbyt dobrze takiego pomysłu scenarzystów. W sumie nie dziwię się, poruszanie pewnych kwestii i zmienianie raz ustalonego status quo zawsze wiąże się ze sporym ryzykiem. Sam pamiętam, jak niechętnie przyjąłem zmartwychwstanie Dartha Maula w serialu Wojny Klonów z serii Star Wars, a trzeba mieć na uwadze, że tam twórcy umotywowali swój pomysł naprawdę starannie. Po prostu czasem trudno pogodzić się z samą ideą wskrzeszenia danej postaci, szczególnie w sytuacji, w której na jej śmierci zbudowano ciąg konkretnych wydarzeń, czy też psychologię danych (często ważnych) postaci. I coś takiego niestety nie wyszło w przypadku najnowszego Action Comics. O ile samo powrócenie ojca Kal-Ela z zaświatów jest przeprowadzone całkiem OK, to już zmianę jego postrzegania rzeczywistości położono na całej rozciągłości. Niestety, nie da się uwierzyć, że trzymanie tej postaci w niewoli i pokazywanie jej złych uczynków ludzkości było w stanie wyprać ją z wszelkich uczuć w stosunku do naszego gatunku. W świetle innych zdarzeń z komiksu zwyczajnie nie trzyma się to kupy, skutecznie ośmieszając cały pomysł i obrażając inteligencję czytelnika.

Na szczęście reszta elementów w Efekcie Oza poprowadzona została skutecznie i całkiem sprawnie. Tom przepełnia wartka akcja oraz zmagania Supermana z własną przeszłością, przeplatane kwintesencją istoty tego bohatera. W tej części czuje się wyraźnie, kim jest nasz heros i dlaczego do dziś jest jednym z najbardziej ukochanych superbohaterów na świecie. Jego relacje z Lois i synem Jonem, a także niezłomność w świetle kontrowersyjnej propozycji własnego ojca, dały mi wiele emocjonującej zabawy. Cała fabuła robi wrażenie nieźle przemyślanej i tylko finał potyczki z Ozem mówi o pewnym zmarnowaniu potencjału. A przecież wystarczyło dać Jor-Elowi umrzeć w spokoju, na jego miejsce wprowadzając jakiegoś arcyłotra z przeszłości Supermana lub zupełnie nową, równie interesującą postać. Rysunki to klasyczny standard. Większość prac wykonał Viktor Bogdanovic, którego prace mocno przypominają mi kreskę Grega Capullo. Tak czy inaczej, nic tu nie wybija się mocno ponad przeciętną, ale też nie otrzymujemy jakichś ilustracyjnych fajerwerków, które czyniłyby ten tytuł czymś totalnie niezwykłym.

Action Comics - Efekt Oza jest zatem komiksem, który po mocnym przymknięciu oczu na pewne kwestie sprawdza się jako dobra i ciekawa historia. Paradoksalnie, pomimo istotnych zgrzytów może być uznany (w pewnym sensie) za sztandarowy komiks z Supermanem, który pokazuje tego bohatera z jak najlepszej strony. Trochę gorzej, że treść w kilku miejscach sugeruje nam kolejne, jeszcze większe zagrożenie, z którym wkrótce przyjdzie zmierzyć się wielu bohaterom (bo ile razy tak jeszcze można...?). Finał tomu zwiastuje nie mniej intensywny ciąg dalszy, uważam więc, że generalnie wszystko idzie w dobrym kierunku. Jeśli nie jesteście najbardziej ortodoksyjnymi fanami Supermana, nie macie się czego obawiać. Sięgajcie śmiało po Efekt Oza i dajcie się porwać tej historii. Większość elementów działa na korzyść tytułu, przysłaniając oczywiste braki i niedopatrzenia. Przewracając ostatnią stronę nie powinniście więc czuć żalu, że spędziliście kolejną godzinkę z Supermanem. W końcu to największy superbohater wszechczasów!



Tytuł: Superman - Action Comics - Efekt Oza
Scenariusz: Dan Jurgens, Rob Williams
Rysunki: Viktor Bogdanovic, Ryan Sook, Dan Jurgens
Przekład: Jakub Syty
Wydawnictwo: DC Comics/Egmont Polska
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 168
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena okładkowa: 49,99 zł


Komiksy z serii Superman oraz Action Comics znajdziecie na stronie Egmontu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz