niedziela, 3 marca 2019

RECENZJA: Avengers, tom 1 - Siedmiu wspaniałych (M. Waid, A. Kubert, M. Asar)


Avengers są dla Marvela tym, czym Liga Sprawiedliwości jest dla DC Comics. Najważniejsza grupa superbohaterów, łącząca najsilniejsze i najciekawsze jednostki z całego komiksowego uniwersum, powołana po to, aby nieustannie walczyć o bezpieczeństwo Ziemi. Ich przygody są kwintesencją całego uniwersum, wyznaczającą kształt przygód poszczególnych postaci oraz nurtu, w którym podąży reszta publikacji wydawnictwa. Po ważnym zdarzeniu, zwanym Tajnymi wojnami, inicjatywa Marvel Now! przekształciła się w wersję 2.0, co pociągnęło istotne zmiany także w sferze światów zamieszkiwanych przez popularnych bohaterów. Wynikiem powyższych zabiegów jest swoisty restart serii Avengers, poza granicami naszego kraju znanej jako All-New All-Different Avengers. Co jest więc tak innego w tym tytule i czy warto zwrócić na niego uwagę jeśli nie czytaliście poprzednich odsłon cyklu?

Największym zmianom poddano przede wszystkim skład grupy oraz charakter fabularny samej opowieści. Od dziś Avengers tworzą Iron-Man, Kapitan Ameryka (Sam Wilson, dawny Falcon), Thor (Gromowładna), Vision, Spider-Man (Miles Morales), Ms Marvel i Nova. Trochę starych wyjadaczy, kilka odświeżonych wersji oraz para młodziaków - całość dobrano tak, aby wszyscy czytelnicy z łatwością mogli wybrać pośród tej zbieraniny swojego ulubieńca. W tej selekcji z pewnością najłatwiej będzie się poruszać nastolatkom, bo to głównie do nich skierowano nową odsłonę przygód niezawodnych Mścicieli. W odróżnieniu od poważnych tonów oraz wielowątkowej struktury poprzednich przygód grupy w Marvel Now! (Avengers, New Avengers), tym razem w serii główne skrzypce gra dużo lżejszy ton, wzajemne docieranie się postaci oraz mniej złożone (przynajmniej na razie) zagrożenie.


Niewątpliwym plusem inauguracyjnego tomu są poszczególni bohaterowie oraz sposób ich oddziaływania na resztę tworzącej się na nowo grupy. Pomimo lekkiego (i czasem nawet dość infantylnego) tonu historii, da się zauważyć, że Mark Waid postawił na zachowanie indywidualnych cech wszystkich herosów, które miały znaczenie w ich solowych seriach. Choć oprócz pierwszego tomu Ms Marvel nie czytałem komiksów z pozostałymi postaciami, czuję, że są to bohaterowie z krwi i kości, a nie papierowe wydmuszki, wygłaszające puste i nic nie znaczące teksty. Dzięki temu mogę utożsamiać się z ich problemami i wspólnie rozwiązywać podwójną zagadkę zawartą w Siedmiu wspaniałych. A jest ona o tyle ciekawa, ponieważ od razu uderza w strukturę bezpieczeństwa i wzajemnego zaufania w dopiero tworzącym się zespole.

Jak przystało na komiks superbohaterski, akcja w pierwszym tomie Avengers wręcz wylewa się z kadrów. Oprócz licznych choć krótkich chwil wytchnienia (służących pewnemu pogłębieniu postaci oraz ich relacji), każdy fan porządnej naparzanki otrzyma w tym komiksie to, co lubi najbardziej. Sporo przeciwników, różnorodne lokacje i wzajemna współpraca grupy stanowią główne elementy, za które pokochacie nową odsłonę najważniejszego squadu Marvela. Niestety, to co udało się na polu dynamiki opowieści, niekoniecznie wyszło w sferze uczuciowej. Wątek romantyczny pomiędzy Kapitanem i Thor jest tak zły, że aż nie chce mi się o tym pisać. Choć pod koniec tomu odniosłem wrażenie, że w kolejnych odsłonach może wyjść z tego coś lepszego, na razie skreślam ten motyw, uważając, że wprowadzono go bardzo na siłę i bez żadnego wyraźnego pomysłu. 


Ilustracyjnie nowi Avengers to również pozycja kierowana do młodego odbiorcy. Rysunki Mahmuda Asrary są bardzo młodzieżowe, postacie na kadrach duże i wyraźne, a twarze ukazują emocje w sposób, nie pozwalający pomylić ich z czymś innym. W tłach nie znajdziemy przesytu zbytecznych elementów, a jednolita kolorystyka pozwala dobrze widzieć co dzieje się na poszczególnych obrazkach. Drugi z rysowników - Adam Kubert stosuje podobne zabiegi znacznie oszczędniej, lecz także u niego widać stylistykę obraną odgórnie dla całej serii. Prostota, radość i kolory biją z każdej strony nowego tomu Mścicieli.

Siedmiu wspaniałych jest luźną i pełną bezpretensjonalnej akcji historią, skierowaną głównie do początkującego czytelnika komiksów. Pomimo pewnych kwestii, które oddalają ten tytuł od bycia pozycją wybitną, przy odpowiednim podejściu może dać on sporo radości także starszemu odbiorcy. Pod względem konstrukcji tom bardzo przypomina mi pierwszą część Ligi Sprawiedliwości (z Nowego DC Comics), który również wypełniała akcja, poznawanie i docieranie się postaci oraz wspólna walka z nadchodzącym zagrożeniem. Ważne też, że tę odsłonę Avengers mogą z powodzeniem czytać ci z Was, którzy (tak jak ja) nie mieli przyjemności obcować z grupą w poprzednich odsłonach Marvela. Jak będzie dalej, pokaże czas. Tym razem, zachęcony niezłą zabawą z komiksem, daję mu solidny kredyt zaufania i czekam na więcej. Obym się nie zawiódł, bo potencjał jest spory, a tylko od autorów zależy jak zostanie wykorzystany.



Tytuł: Avengers, tom 1 - Siedmiu wspaniałych
Scenariusz: Mark Waid
Rysunki: Mahmud Asrar, Adam Kubert
Przekład: Marek Starosta
Wydawnictwo: Marvel/Egmont Polska
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 138
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena okładkowa: 39,99 zł


Komiksy z serii Avengers z Marvel Now! oraz Marvel Now! 2.0 znajdziecie na stronie Egmontu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz