czwartek, 14 marca 2019

RECENZJA: Vision (T. King, G. H. Walta, M. Walsh)


Vision to postać, z którą fani komiksowych adaptacji po raz pierwszy zetknęli się w filmie Avengers: Czas Ultrona (2015). Myślący syntezoid, który miał służyć jako broń i unowocześniona wersja Ultrona (ale został ostatecznie sprzymierzeńcem Avengers), jest jedną z ciekawszych, ale też chyba nie do końca wykorzystanych postaci w kinowym uniwersum Marvela. Niestety, nie mogę poszczycić się większą znajomością historii tego bohatera ponad to, co widziałem w kinie oraz czytałem w kilku komiksach (gdzie niestety nie odgrywał on głównej roli). Tym chętniej sięgnąłem po chwalone w tu i ówdzie dzieło Toma Kinga, opowiadające samodzielną historię Visiona. Całość, w oryginale zebrana w dwunastu standardowych amerykańskich zeszytach, jest o tyle interesująca, ponieważ nie oferuje typowo klasycznej superbohaterskiej treści. Tym, co jest w niej najciekawsze, dotyczy dość nowatorskiego spojrzenia na istotę człowieczeństwa oraz sposobu jego odbierania przez istoty podobnych cech pozbawione.

Jeśli moje słowa zaciekawiły Was na tyle, aby czytać dalej, to muszę jeszcze dodać, że Vision jest najlepszym komiksem Marvela jaki udało mi się zgłębić od dłuższego czasu. Co ciekawe, sama historia prezentuje się jednak bardzo zwyczajnie i aż dziw bierze, że Kingowi udało się w tak prostej oraz generalnie mało odkrywczej fabule upchnąć tyle fascynujących elementów. Komiks w głównej mierze skupia się oczywiście na Visionie, który wraz ze swoją nową rodziną (stworzoną z jego syntetycznego ciała) zamieszkuje w małym domu na przedmieściach Arlington (stan Wirginia). Czteroosobowa familia Visionów pragnie tylko jednego - spokojnego i normalnego życia. Virginia, żona Visiona pełni więc rolę gospodarnej pani domu, a ich dzieci - Viv i Vin dzielą swój czas na naukę w szkole oraz wspólne spędzanie czasu z rodzicami. Pan domu, oprócz rodzinnych obowiązków przyjmuje także zgłoszenia od drużyny Avengers, gdzie jego działania przybliżają go do trzydziestej ósmej próby uratowania świata. Z początku wszystko układa się jak należy, choć oczywistym jest, że siłą rzeczy Visionowie będą przyciągać niemałą uwagę otoczenia. Niestety, ich familijna sielanka zostaje wkrótce zakłócona przez Mrocznego Żniwiarza, który brutalnie wdziera się do ich domu. Po tym wydarzeniu nic nie jest już takie jak dawniej, a nasi bohaterowie poznają smak zmian, które prowadzą ich w rejony, w jakich nigdy nie oczekiwali się znaleźć.


W tak ujętej fabule ujawnił się prawdziwy kunszt twórczy Kinga, który z mistrzowską precyzją użył zwyczajnej opowieści o rodzinie, aby odpowiedzieć na kilka najważniejszych ludzkich pytań. Kim jesteśmy? Jak dążyć do szczęścia i normalności? Jak możemy rozwiązać nasze problemy? Autor zabiera nas w niesamowitą podróż, pełną psychologicznych pytań i niełatwych odpowiedzi.  Komiks przepełniają niezwykle mądre myśli, które być może zostaną zapamiętane przez czytelników i kiedyś posłużą jako popularne cytaty. Lecz to nie wszystko, co ma do zaoferowania Vision. Komiks ten jest wbrew pozorom dość dynamiczną opowieścią, z kilkoma ciekawymi (i niespodziewanymi) zwrotami akcji. Właśnie te wydarzenia dźwigają na swych barkach całą fabułę. Wszystko co w zamyśle zaplanował sobie King, płynnie łączy się w spójną, bardzo atrakcyjną treść. Pomysł i historia zapewniają świetną rozrywkę, nieustannie przyciągając uwagę czytelnika. Od początku do końca widać, że autor postanowił zaprezentować opowieść bliską swojemu sercu. Dodatkowo, ubarwił ją w sposób atrakcyjny dla współczesnego odbiorcy, a całość komiksu dobrana została tak, że z powodzeniem mogą czytać go także ci, którzy z nie mieli wcześniej do czynienia z tytułami Marvela. Nawiązania do uniwersum nie stanowią głównej osi opowieści, a kwestie wymagające odpowiedniego wyjaśnienia zostały umiejętnie wplecione w treść.

Vision to komiks prawdziwie unikalny. Za sprawą wciągającej fabuły przybliża nam problemy istot, które tylko z czystego założenia mogłyby być takie jak my. Pokazuje, że życie bez uczuć, polegające na wyłącznym kalkulowaniu możliwych rozwiązań jest niewłaściwe i pozbawione większego sensu. Uświadamia, czemu próba zgłębienia własnego przeznaczenia jest z góry skazana na niepowodzenie. Mówi o tym, jak przy braku istotnych, ludzkich cech nieoczekiwanie pojawia się oddanie i poświęcenie. W lepszym odbiorze tej dość filozoficznej otoczki pomagają prace Gabriela Hernandeza Walta i Michaela Walsha. Artyści operują przemyślaną prostotą obrazu, sprawiając, że cały czas pozostajemy w (pozornie) zwyczajnej, łatwej do zaakceptowania rzeczywistości. To właśnie dzięki temu zamysły Kinga mogą trafić na podatny grunt, gdzie czytelnik w bardzo osobisty sposób odbierze cały ładunek emocjonalny opowieści. Aż chce się stwierdzić, że Vision to komiks, który na nowo ustala sposób opowiadania historii superhero, lecz jest on czyś znacznie większym. Bez wątpienia znajdziemy tu wszystko, co czyni dobre opowieści bliskie naszym sercom. Wydźwięk całości jest tak ludzki, jak mogą być tylko historie o najprawdziwszych uczuciach. A najdziwniejsze, że ubrane zostało to w swoistą baśń o syntezoidach, czyli w pełni syntetycznych, zaawansowanych technologicznie istotach. Naprawdę warto zgłębić ten temat. Rzeczy, które uświadomicie sobie po lekturze będą niezwykle cenną nauką. Korzystajcie z niej, bo w tym temacie z pewnością szybko nie pojawi się nic równie dobrego.  



Tytuł: Vision
Scenariusz: Tom King
Rysunki: Gabriel Hernandez Walta, Michael Walsh
Przekład: Marceli Szpak
Wydawnictwo: Marvel/Egmont Polska
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 272
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena okładkowa: 69,99 zł


Komiks Vision znajdziecie na stronie wydawnictwa Egmont.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz