niedziela, 23 maja 2021

KIOSK Z KOMIKSAMI - Wydanie 47 (Star Wars. Łowcy nagród tom 1, Smerfy tom 10, Thorgal - Młodzieńcze lata tom 9, Mercy tom 2)

Oj, dzieje się w tym wydaniu, dzieje... Thorgal, Mercy, gwiezdni łowcy nagród i Smerfy. Jak zawsze postarałem się, aby każdy czytelnik historii obrazkowych znalazł tu coś dla siebie. Możecie więc wybierać pomiędzy komiksami dla młodych, horrorami, epickimi historiami fantasy oraz awanturniczymi przygodami w kosmosie. Zapraszam do lektury i decydowania, które z poniższych tytułów trafią wkrótce do Waszej biblioteczki. :-)


Star Wars. Łowcy nagród, tom 1 - Najgroźniejsi w galaktyce

Star Wars. Łowcy nagród
 to obok Star Wars, tom 1 - Ścieżka przeznaczenia oraz Star Wars. Darth Vader, tom 1 - Mroczne serce Sithów trzecia nowa seria, jaka w 2021 roku wystartowała w naszym kraju. Jakoś tak dziwnie wyszło, że w Kiosku z komiksami zabrakło moich recenzji tych dwóch tytułów, niemniej pragnę Was zapewnić, że są to albumy warte wydanych przez nas pieniędzy. Czy zatem Najgroźniejsi w galaktyce - historia Ethana Sacksa i Paolo Villanelli'ego może również znaleźć się w gronie udanych komiksów? Jeśli lubicie szybkie, naszpikowane gęstą akcją treści, nie zawiedziecie się ani jedną stroną tego albumu. To opowieść pełna przemocy i podłych knowań, ale także kruchych sojuszy, traktująca o tytułowych łowcach nagród, dobrze znanych fanom gwiezdnego cyklu George'a Lucasa. Obok natychmiast rozpoznawalnego Boby Fetta czy Bosska, mamy tu do czynienia także z widocznym na okładkowej grafice Valance'm. To właśnie on przez większość czasu pozostaje główną postacią przedstawionej historii. Historii, która pędzi na złamanie karku, oferując liczne zwroty akcji oraz obraz półświatka łowców, nieczęsto odwiedzanego w filmach z cyklu. Akcja Najgroźniejszych w galaktyce rozgrywa się bezpośrednio po zakończeniu Imperium kontratakuje. Przed laty wspomniani bohaterowie wzięli udział w pewnej misji, która nie poszła zgodnie z planem z powodu zdrady mentorki Valance'a. Teraz łowczyni powraca w tajemniczych okolicznościach, a każdy galaktyczny zakapior za wszelką cenę pragnie ją pochwycić. Valance jest zdeterminowany, żeby zdobyć za nią nagrodę. W sumie nic dziwnego, w końcu mają rachunki do wyrównania. Co jednak mogło spowodować, że Lash złamała słowo i zdradziła swojego protegowanego?

Przyznam, że opowieść Sacksa nie do końca mi podeszła. To, co dla reszty odbiorców będzie stanowiło wielki atut komiksu, mi wydało się rozpędzoną do granic możliwości kulą miernej fabuły, ratującą się wyłącznie ciekawym zakończeniem, oraz rysunkami Villanelli'ego. Oprócz wartkiej akcji nic nie przyciągnęło mojej uwagi na dłużej, w płynnym przyswajaniu treści nie pomogła też ogromna ilość ukazanych postaci. Niestety, ze względu na zawrotne tempo wydarzeń bardzo trudno było mi utożsamić się z którąkolwiek z nich. Oddaję jednak honor grafikowi - ilustracje doskonale pasują do tego typu historii. Są niezwykle żywiołowe, świetnie oddając rozszalały klimat komiksu. Najgroźniejszych w galaktyce polecam osobom, które lubują się w gangsterskich, przepełnionych bogatą galerią łotrów opowieściach, bardziej przypominających grę komputerową, niż konkretną opowieść. Mnie niestety tematyka zaprezentowana przez autorów zupełnie nie ruszyła i zapewne za tydzień nie będę już pamiętał o czym ten komiks w ogóle był. Może gdyby Sacks kosztem tempa popracował nad lepszą budową postaci lub poszczególnych wątków, efekt byłby lepszy. Dochodzę więc do wniosku, że po prostu czasem nie można mieć wszystkiego.  

Tytuł: Star Wars. Łowcy nagród, tom 1 - Najgroźniejsi w galaktyce
Scenariusz: Ethan Sacks
Rysunki: Paolo Villanelli
Przekład: Jacek Drewnowski
Wydawnictwo: Egmont Polska
Rok wydania: 2021
Ilość stron: 120
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena okładkowa: 39,99 zł


Smerfy, tom 10 - Zupa ze Smerfów

Pewnego dnia do zamku złego czarownika Gargamela przybywa dość nietypowy gość. Jest to olbrzym Pasibrzuch, niezbyt mądry gagatek, czujący niczym niepowstrzymany głód. Gdy po bezwzględnym splądrowaniu prywatnej spiżarni Gargamela, wciąż domaga się jedzenia, czarownik wpada na pewną złowieszczą ideę. Używa łatwowierności olbrzyma, aby obiecać mu ogromny gar pysznej zupy ze Smerfów, które sam bezskutecznie tropi już od dłuższego czasu. W tym celu obaj udają się do lasu, gdzie Pasibrzuch ma pomóc odnaleźć Gargamelowi ukrytą wioskę tych niebieskich maluchów. Tak zaczyna się jedna z najbardziej lubianych klasycznych historii o Smerfach, oryginalnie opublikowana aż czterdzieści pięć lat temu. Jak zawsze komiks legendarnego Peyo oraz Yvana Delporte'a oferuje masę pozbawionej przemocy zabawy, sporo świetnego humoru oraz przygód, które sprawią frajdę nie tylko najmłodszym odbiorcom komiksu. Zło jak zawsze poniesie tu sromotną klęskę, a dobro, spryt i cierpliwość zostaną należycie wynagrodzone. I jak zawsze wszystko odbędzie się w pozbawiony natrętnego morału sposób. Dodatkową atrakcją Zupy ze Smerfów jest kilka krótszych (w większości jednostronicowych) historyjek, które znamy dobrze z albumu Z życia Smerfów. Pokazują one dobitnie, że w materii krótkiej formy z wyraźną puentą, autorzy czuli się tak samo dobrze, jak przy dłuższych opowieściach. Jeśli miałbym wyrazić jakąkolwiek krytykę wobec powyższego tomu, zwróciłbym uwagę na nieco rozczarowujący finał ostatniej opowiastki - Nieoczekiwanej wiadomości. Tak jakoś słabo to wyszło...

Aż trudno uwierzyć, ale Smerfy są z nami już od drugiej połowy lat 50. ubiegłego stulecia. Peyo wymyślił je jako postacie drugoplanowe, wzbogacające fabułę komiksu Johan & Pirlouit i za sprawą sporego sukcesu, po kilku latach poświęcił im oddzielną serię. Podobno sam jednak nigdy nie mógł pogodzić się z faktem, jak błyskawicznie Smerfy skradły popularność jego głównym bohaterom. No cóż, wydaje mi się, że w sumie chyba dobrze wyszło, bo sława niebieskich skrzatów oraz ich wpływ na popkulturę są dziś absolutnie nie do przecenienia. Dowodem na to są choćby ciągłe wznowienia cyklu, którego nowe i klasyczne tomy regularnie ukazują się także u nas. Peyo zmarł w 1992 roku, pozostawiając po sobie kilkanaście niesamowitych tomików. Od tamtej pory nad jego dziedzictwem czuwa grupa oddanych artystów, z synem Thierrym na czele. Na chwilę obecną światowa biblioteka smerfnych tytułów obejmuje aż 38 albumów i serię poboczną Smerfy i Wioska Dziewczyn.   

Tytuł: Smerfy, tom 10 - Zupa ze Smerfów
Scenariusz: Peyo, Yvan Delporte
Rysunki: Peyo
Przekład: Maria Mosiewicz
Wydawnictwo: Egmont Polska
Rok wydania: 2021
Ilość stron: 48
Oprawa: miękka
Cena okładkowa: 24,99 zł


Thorgal - Młodzieńcze lata, tom 9 - Łzy Hel

Thorgal
to chyba jedyna taka frankofońska seria komiksowa, która przyjęła się na polskim rynku jak nasza własna. Oczywiście, niebagatelna w tym zasługa Grzegorza Rosińskiego, który przez ponad cztery dekady tworzył ilustracje do tego kultowego już komiksu. Wszystko co dobre musi się jednak kiedyś skończyć, tym smutniejsze jest dla fanów cyklu niedawne odejście Mistrza od rysowania przygód dzielnego wikinga z gwiazd. Tymczasem złe rzeczy dla Thorgala zaczęły się już nieco wcześniej, wraz z pomysłem na rozszerzenie cyklu, za sprawą wprowadzenia kilku historii pobocznych. W ten sposób około dekady temu otrzymaliśmy aż trzy serie związane z uniwersum - Kriss De Valnor, Louve i Młodzieńcze lata, których ostatni, dziewiąty tom trzymam właśnie w dłoniach i opisuję. Co dzieje się w Łzach Hel? Teoretycznie wszystko co powinno zagwarantować nam świetną, przygodową opowieść (komiks jest bezpośrednią kontynuacją wątków rozpoczętych w Sinozębym i Bękartach). Mamy tu ucieczkę przed okrutnym królem Haraldem, katastrofę statku, tajemniczą wyspę pełną szkieletów, gigantyczne robactwo i śmiertelną pułapkę. Tylko czy tego wszystkiego wystarczyło, aby stworzyć świetny, pełen emocji komiks? No, niestety nie.

Wyjaśnijmy to sobie od razu: za spadek jakości Thorgala w głównej mierze obwiniam panów Sentego i Yanna, którzy są najważniejszymi pomysłodawcami (i scenarzystami) większości tytułów z cykli pobocznych. W moim odczuciu autorzy wymarzyli sobie, aby uczynić z opowieści o dzielnym wikingu sagę na miarę epopei superbohaterskich lub choćby Pieśni Lodu i Ognia G. R. R. Martina. Fajnie? Tak, tylko że Thorgal to nie jest dobry materiał na takie wycieczki. Za sprawą poszerzania znanego z komiksów świata oraz odcięciu bohaterów od ich najważniejszych (i napędzających fabułę) cech, sprawili, że większość opublikowanych tytułów jest zwyczajnie mocno rozwodnioną wersją najlepszych dzieł Van Hamme'a. I tak jest też z Łzami Hel. Yann jest wielkim fanem przydługich dialogów, w których wyjaśnia wszystkie mniej lub bardziej istotne kwestie z pasją godną twórców wikipedii. Na domiar złego, wkłada te objaśnienia w usta poszczególnych postaci, zapominając choćby o tym, że normalni ludzie nie gadają do siebie cytatami z leksykonów. Jest tego pełno w nowym tomie, a gdy już wreszcie (na 19 stronie!) przechodzimy do głównej przygody, okazuje się ona być zupełnie bez polotu. Postacie biegają bez większego sensu w te i we w te, a ich zmagania ani na chwilę nie są w stanie zainteresować przyzwyczajonego do wysokiej jakości klasycznych tomów czytelnika (czyli mnie). Największą porażkę ponosi w tym wszystkim młody Thorgal, który nie jest wcale poznającym trudy życia młodzieńcem, tylko pomniejszoną kalką bohatera znanego z dawnych albumów. Przepraszam, Panie Yann, ale po co jest w ogóle ta seria? Myślałem, że m.in. po to, aby pokazać co sprawiło, że Thorgal stał się tym Thorgalem, którego znamy choćby ze Zdradzonej czarodziejki. Niestety nie. Nastoletni wiking w wersji Yanna to taki głupio-mądry dzieciak, który wie więcej niż niejeden dorosły (dlaczego za te ciągłe mądrzenie się nikt nie wyrzucił go z drakkara, nie mam bladego pojęcia...?). Zatem o przemianie postaci nie ma tu mowy, a jedynym bohaterem, który w Łzach Hel przechodzi jakąkolwiek drogę, jest bękarci syn Sinozębego - Swen. Szkoda tylko, że jest to postać drugoplanowa. Niestety, ostatni tom Młodzieńczych lat Thorgala nie jest w stanie zmyć gorzkiego smaku porażki większości albumów z serii pobocznych. Pozostaje zatem cieszyć się, że jest to już koniec, mając nadzieję, że lepsza forma Yanna prezentowana w głównej serii da nam w nadchodzących latach jeszcze kilka ciekawych albumów. 

Tytuł: Thorgal - Młodzieńcze lata, tom 9 - Łzy Hel
Scenariusz: Yann
Rysunki: Roman Surżenko
Przekład: Wojciech Birek
Wydawnictwo: Egmont Polska
Rok wydania: 2021
Ilość stron: 48
Oprawa: miękka/twarda
Cena okładkowa: 24,99 zł/34,99 zł


Mercy, tom 2 - Łowcy, kwiaty i krew

Ponad pół roku temu poznaliśmy pierwszy tom MercyDama, mróz i diabeł, a już dziś mamy okazję zgłębić ciąg dalszy losów lady Hellaine, małej Rory i kilku innych postaci z autorskiego komiksu Mirki Andolfo. Czym w ogóle jest ta seria? Najprościej ujmując, to przedstawiona w stylistyce klasycznego spaghetti westernu, przewrotna historia grozy. Po części przywodzi na myśl klasyczne opowieści o wampirach, jednak jest w niej też sporo z cyklu o Obcym czy Coś. Autorka za sprawą inspiracji tymi kultowymi tytułami utkała prawdziwie interesującą fabułę, traktująca o uczuciach, które powracają do życia nawet tam, gdzie nigdy byśmy się ich nie spodziewali. W Łowcach, kwiatach i krwi nadal śledzimy poczynania tajemniczej lady Hellaine, która przybyła do miasteczka Woodsburgh celem rozwoju swych interesów. Starając wkupić się w łaski miejscowej śmietanki towarzysko-biznesowej, niepokojąca dama coraz bardziej zwraca uwagę postronnych obywateli. Jej główną przeciwniczką staje się po cichu lady Swanson, która okazuje się mieć konszachty z grupą łowców, tropiących zagadkę odległych wydarzeń z kopalni. W całej intrydze niebagatelny staje się związek nowoprzybyłej z indiańską sierotą Rory, która zamieszkała wraz z Hellaine i jej lokajem Goodwillem w ich posiadłości.   

Czytając Wbrew naturze, nigdy nie pomyślałbym, że po zakończeniu tego projektu Andolfo tak bezproblemowo odnajdzie się w nowej stylistyce. Mercy to opowieść dość mroczna i niepokojąca. Tym samym trzyma spory dystans od przygód Leslie z poprzedniego dzieła autorki. Graficznie nadal mocno pobrzmiewają tu inspiracje mangą, ale są one kreatywnie zmiksowane z czymś na kształt cartoonowego realizmu. To właśnie jego szkicowy wydźwięk pozwala bez skrępowania zanurzyć się w mroku historii. Wielowątkowość fabuły pozwoliła artystce znacznie poszerzyć ramy świata przedstawionego, co w przypadku akcji umieszczonej w małej miejscowości ma nie lada znaczenie. Tajemnice zgłębiane są z różnych punktów widzenia, dzięki czemu stawka rośnie z każdą stroną tomu. W Łowcach, kwiatach i krwi Andolfo wręcz koncertowo trzyma odbiorcę na krawędzi fotela. Kiedy już byłem w stanie poukładać sobie w głowie dotychczasowe części układanki, autorka bezpardonowo zaserwowała nowe informacje, które koncertowo zbiły mnie z tropu. Dynamiczna akcja, wyraziści bohaterowie, angażująca tajemnica i świetne rysunki. To chyba wszystko czego potrzeba, aby stworzyć pełen emocji, niezapomniany komiks. Tymczasem Andolfo stawia w Mercy na jeszcze jedną kwestię. Jest to świat uczuć, które pobrzmiewają w tle całej tej opowieści. Okazuje się, że nawet w umysłach istot czerpiących energię z naszych ciał mogą obudzić się uczucia, które w ogóle nie powinny wypłynąć na powierzchnię. A to wszystko sprawia, że po lekturze drugiego tomu jestem jeszcze bardziej wkręcony w akcję, niż po części pierwszej. Warto nadmienić, że trzecia odsłona cyklu będzie niestety ostatnia. Nie ronię łez, bo od zawsze powtarzam, że dobre opowieści nie powinny być ciągnięte bez końca.   

Tytuł: Mercy, tom 2 - Łowcy, kwiaty i krew
Scenariusz i rysunki: Mirka Andolfo
Przekład: Jacek Drewnowski
Wydawnictwo: Egmont Polska
Rok wydania: 2021
Ilość stron: 56
Oprawa: twarda
Cena okładkowa: 44,90 zł


Komiksy z serii Star Wars, Smerfy i Thorgal znajdziecie na stronie Egmontu.


Po komiksy z cyklu Mercy wpadnijcie na stronę Non Stop Comics.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz