piątek, 24 grudnia 2021

Skrzydła Gryfa na Instagramie

Po 5 latach istnienia bloga przyszedł czas na drobne zmiany... Czas poświęcony na prowadzenie Skrzydeł Gryfa przyniósł mi wiele cennych obserwacji, w tym także tych, dotyczących ciągle zachodzących zmian w środowisku publikacji opiniotwórczych. Dzisiejszy świat mediów popkultury skłania się ku informacji krótszej, podanej szybciej i bardziej przystępnie. Postanowiłem się do tego dostosować.

Jeśli chcecie pozostać na bieżąco z moimi recenzjami czy informacjami o nowościach, zapraszam na mój profil na Instagramie. To właśnie tam (w zdecydowanej większości) będę publikował wszystko, co może Was zainteresować. Blog i profil na facebooku pozostają, będą jednak pełnić funkcję wyłącznie uzupełniającą.



poniedziałek, 20 grudnia 2021

Kroniki Diuny - Frank Herbert (wydanie zbiorcze)


Rok 2021 bezsprzecznie należy do Diuny. Za taki stan rzeczy w znacznym stopniu (choć oczywiście nie tylko) odpowiada bardzo dobrze przyjęta adaptacja powieści Jamesa Herberta, wyreżyserowana przez Denisa Villeneuve'a. Jak to często bywa, popularność filmu przekłada się na wzmożone zainteresowanie literackim oryginałem, co chętnie wykorzystują wydawcy, celem przedstawienia lub przypomnienia dzieła tak nowym, jak i starym czytelnikom. Z ciekawą propozycją dla jednych i drugich wyszło w ostatnim czasie wydawnictwo Rebis, wznawiając sześć powieści Herberta, stanowiących zamknięty fabularnie cykl Kroniki Diuny.

Rebis postarał się, aby seria Herberta zyskała odpowiednią oprawę, książki zostały więc umieszczone w dedykowanym, kartonowym etui. Dzięki temu można postawić je w dowolnym miejscu mieszkania, bez konieczności wciskania całości pomiędzy półki. Zyskuje na tym również ewentualna problematyka przenoszenia kolekcji, a odpowiednia oprawa graficzna podnosi walory estetyczne wydania. W skład Kronik Diuny wchodzą: Diuna (recenzja), Mesjasz Diuny, Dzieci Diuny, Bóg Imperator Diuny, Heretycy Diuny oraz Kapitularz Diuną.





Czy warto w ogóle sięgać po Diunę? Oczywiście, że tak! To monumentalne, fascynujące i absolutnie kultowe dzieło literatury fantastycznej wszech czasów. Jest to coś, bez czego dzisiejsza popkultura nie wyglądałaby tak samo. Przygoda, tajemnica, polityka, a nawet ekologia - to wszystko ma swe miejsce w świecie, który wykreował inne, znane do dziś z filmu, komiksu czy małego ekranu. Zresztą, nie wierzcie mi na słowo, tylko sprawdźcie sami! Dla zainteresowanych zgłębieniem cyklu Herberta przedstawiam opisy zawartych w kolekcji tomów.

Diuna


Arrakis, zwana Diuną, to jedyne we wszechświecie źródło melanżu. Z rozkazu Padyszacha Imperatora planetę przejmują Atrydzi, zaciekli wrogowie władających nią dotychczas Harkonnenów. Zwycięstwo księcia Leto Atrydy jest jednak pozorne – przejęcie planety ukartowano. W odpowiedzi na atak Imperium i Harkonnenów dziedzic rodu Atrydów Paul staje na czele rdzennych mieszkańców Diuny i sięga po imperialny tron.


Mesjasz Diuny 


Fremeni pokonali Harkonnenów i imperialnych sardaukarów, a Paul poślubił księżniczkę Irulanę i zasiadł na tronie Imperium. Pustynna Arrakis, zwana Diuną, jest stolicą wszechświata. Tymczasem stare ośrodki władzy – Bene Gesserit i Gildia Kosmiczna – z pomocą fremeńskiego kapłaństwa i Bene Tleilax zawiązują spisek przeciw nowemu Imperatorowi. Czczony niczym bóg, Paul Muad’Dib wpada w pułapkę, choć zna każdą chwilę swojej przyszłości, każdy swój ruch, każdą decyzję i – przede wszystkim – swój straszliwy koniec...


Dzieci Diuny


Upłynęło dziewięć lat, odkąd oślepiony Muad’Dib ruszył samotnie na pustynię na spotkanie z Szejhuludem. W tym czasie Imperium rządziła jego siostra Alia. Na drodze opętanej regentce wciąż jednak stoją prawowici następcy Paula – Leto i Ganima. Dzieci są też zagrożeniem dla rodu Corrinów, odwiecznego wroga Atrydów, chcącego ponownie zasiąść na Tronie Złotego Lwa. Bliźnięta, którym również grozi opętanie, podejmują dramatyczną walkę na kilku frontach. Tymczasem na Arrakis pojawia się charyzmatyczny niewidomy Kaznodzieja, który bardzo przypomina ich zmarłego ojca...


Bóg Imperator Diuny


Pokonawszy Alię i podporządkowawszy sobie nieustannie knujący intrygi ród Corrinów, Leto II objął rządy w Imperium i wprowadził je na swój Złoty Szlak. Trzy i pół tysiąca lat narzuconego spokoju zmieniło jednak niewiele. Bene Gesserit, Tleilaxanie, Ixanie i Gildia Kosmiczna – trzymani w ryzach groźbą odcięcia dostaw życiodajnego melanżu – gotowi są zrobić wszystko, by w końcu pozbyć się człowieka-czerwia. Syn legendarnego Muad’Diba staje w obliczu najbardziej diabolicznego spisku w historii. Spisku, który może doprowadzić nawet do śmierci Boga...


Heretycy Diuny


Blisko półtora tysiąca lat po śmierci Boga Imperatora we wszechświecie dużo się zmieniło, jednak Tleilaxanie, Ixanie i Bene Gesserit pozostali na scenie, a nieżyjący Leto II wciąż kładzie się cieniem na ich przeszłości. Walcząc o supremację, a zarazem usiłując ocalić zgromadzenie przed napływającymi z Rozproszenia dostojnymi matronami, Bene Gesserit układają diaboliczny plan. W jego centrum tkwią kolejny ghola Duncana Idaho i żyjąca na Rakis dziewczyna, która… rozkazuje czerwiom.


Kapitularz Diuną


Kapitularz przechodzi z wolna transformację, w wyniku której Bene Gesserit mają nadzieję wznowić zbiory melanżu i zdobyć dominującą pozycję we wszechświecie. Toczy się jednak walka z czasem – dostojne matrony zaciskają pętlę wokół głównej siedziby zgromadzenia. Dręczona wizjami własnej śmierci, matka przełożona Darwi Odrade robi wszystko, by ocalić siostry, i kładzie na szali swe ostatnie atuty: gholę baszara Tega, byłą dostojną matronę Murbellę oraz obdarzonego niezwykłymi zdolnościami Duncana Idaho. Tymczasem gdzieś w oddali czai się wróg stokroć potężniejszy, który niespodziewanie zarzuca swą sieć...




Tytuł: Kroniki Diuny 
Autor: Frank Herbert
Przekład: Marek Marszał, Andrzej Jankowski, Marek Michowski 
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis
Rok wydania: 2021
Ilość stron: 3448
Oprawa: miękka w kartonowym etui
Cena okładkowa: 229 zł


Pakiet Kroniki Diuny znajdziecie na stronie wydawnictwa Rebis.


czwartek, 16 grudnia 2021

KIOSK Z KOMIKSAMI - Wydanie 60 (Lady Mechanika tom 1, Kajko i Kokosz. Złota Kolekcja tom 2, Myszka Miki. Miki i zaginiony ocean, Batman. Death Metal tom 2, Wujek Sknerus i Kaczor Donald tom 10)

Ostatnie w tym roku wydanie Kiosku z komiksami napakowane jest wieloma interesującymi nowościami. Steampunkowa historia Joe Beniteza, drugi tom Złotej Kolekcji Kajka i Kokosza oraz Batman. Death Metal to tylko niektóre z nich. Zapraszam i do zobaczenia w 2022!


Lady Mechanika, tom 1 - Tajemnica mechanicznego ciała

Steampunk ma w sobie coś hipnotyzującego i pociągającego. Technologia oparta na wykorzystaniu maszyn parowych, niepowtarzalny klimat XIX wieku, architektura, niezwykłe stroje i ta specyficzna aura spowijającej wszystko tajemnicy... W takich właśnie okolicznościach przyrody poznajemy Lady Mechankę, tytułową bohaterkę komiksu Joe Beniteza. Ta wielce intrygująca persona to poszukiwaczka przygód oraz prywatny detektyw, dobrze znana w Mechanika City, wielkiej metropolii osadzonej w wiktoriańskiej Anglii. Przydomek bohaterki pochodzi od faktu, że jako jedyna przeżyła straszne eksperymenty pewnego szalonego naukowca. Ich skutkiem są mechaniczne kończyny, którymi od tamtej chwili musi posługiwać się nasza detektyw. Niestety, Mechanika nie pamięta niczego ze swej przeszłości przed tamtym wydarzeniem, nie zna również personaliów swego oprawcy. Na szczęście w uniwersum Beniteza wszystko jest możliwe, toteż w komiksie wkrótce dochodzi do dziwnych zdarzeń, w które zamieszana jest korporacja kierowana przez niejakiego Nathaniela Blackpoole'a. Na stację kolejową w mieście dociera ciężko ranna dziewczyna, której ręce zostały zastąpione mechanicznymi szponami. Okaleczona nastolatka wkrótce umiera, a dla Lady Mechaniki staje się jasnym, że właśnie trafiła na trop mogący poprowadzić ją do odkrycia sekretów swych dawnych losów.        

Lady Mechanika to komiks, który oferuje wciągającą historię z pogranicza mrocznego kryminału i thrillera. Same sekrety fabuły nie byłyby wystarczającym atutem historii, gdyby nie postacie, które ją zapełniają. I tu Benitez okazuje się całkiem zręcznym scenarzystą, potrafiącym zainteresować czytelnika nie tylko intrygą czy dynamicznymi przygodami głównej bohaterki, ale również wszelkimi postaciami drugoplanowymi. Co jeszcze ciekawsze, dotyczy to także antagonistów serii, których losy i przeszłość interesują odbiorcę na równi z ich mrocznymi tajemnicami. Drobnym minusem tomu jest spora ilość dialogów o charakterze ekspozycyjnym, na szczęście większość z nich poprowadzona została lekko i zgrabnie. Komiks z pewnością nie byłby tym czym jest, bez ciekawych ilustracji. Rysunki autora to coś, co z pewnością już pierwszej chwili przyciągnie uwagę czytelnika. Grafiki Beniteza najlepiej sprawdzają się na większych, bardziej ekspozycyjnych kadrach (lub zamieszczonych na końcu albumu okładkach), choć czasem można odnieść wrażenie, że autor trochę spieszył się z pracą. Na niektórych planszach (szczególnie w ostatniej części albumu) widać mniej staranny styl, który trochę razi szkicowością lub mniejszą wyrazistością obrazu. Przedmiotem zainteresowania autora jest często fizyczność bohaterki, co jednak ciekawe, Lady Mechanika przedstawiona została z dużym smakiem. Jeśli ktoś liczy na to, że będzie mógł podziwiać jej walory bez zbędnego odzienia, przeżyje srogi zawód. Golizny w tym komiksie nie uświadczymy ani trochę. I bardzo dobrze, w końcu tak charakter bohaterki, jak również tajemnica z którą się zmaga, powinny być wystarczającym wabikiem dla czytelnika. Zresztą i tak jest tu na czym zawiesić oko, a pozostawienie wielu sekretów nierozwiązanymi, czyni chęć poznania ciągu dalszego jeszcze bardziej intrygującym.   

Tytuł: Lady Mechanika, tom 1 - Tajemnica mechanicznego ciała 
Scenariusz i rysunki: Joe Benitez
Przekład: Jakub Syty
Wydawnictwo: Scream Comics
Rok wydania: 2021
Ilość stron: 164
Oprawa: twarda
Cena okładkowa: 90 zł


Kajko i Kokosz. Złota Kolekcja - tom 2

W 2022 roku wypadnie okrągła, pięćdziesiąta rocznica debiutu prasowego jednego z najgłośniejszych polskich komiksów - Kajka i Kokosza. Z tej donośnej okazji Egmont wyszedł ku oczekiwaniom najwierniejszych czytelników, od lat domagających się zbiorczych wydań komiksów z przygodami dwójki dzielnych wojów z Mirmiłowa. Poszczególne komiksy (drukowane wcześniej w Wieczorze Wybrzeża Świecie Młodych, a także wydawane w osobnych książeczkach) zebrane zostały w sześć opasłych tomiszczy, zawierających dodatkowo wstępy znamienitych person popkultury, oraz bogate w fakty posłowie, napisane przez wielkiego znawcę tematu - Krzysztofa Janicza. Pierwszy tom opisywałem w 55 wydaniu KzK (o, tutaj!), natomiast dziś przyszła kolej sprawdzić co czeka na fanów twórczości Janusza Christy w drugiej odsłonie Złotej Kolekcji.

A czeka przede wszystkim komiks Szranki i konkury, który po pieczołowitej korekcie graficznej po raz pierwszy ukazuje się w jednym albumie, w wersji całkowicie kompletnej względem swej pierwotnej publikacji (w Wieczorze Wybrzeża). Z treścią tej historii chyba nikogo nie trzeba zaznajamiać. Wszyscy kojarzymy wyprawę Kajka i Kokosza, udających się na tymczasową służbę do brata księcia Mirmiła. Pech chce, że zarówno napotkany po drodze woj Wit, jak i ich nowy suweren Wojmił, zakochują się na zabój w ślicznej, choć mocno rozpieszczonej Fochnie, córce sąsiadującego warownie Mszczuja. Teraz dwójka kompanów wykonać będzie musiała trzy karkołomne zadania, aby ulżyć w miłosnych rozterkach chwilowo niedysponowanych zalotników. Christa w swym drugim pełnometrażowym komiksie z przygodami Kajka i Kokosza mocno inspiruje się Zemstą Fredry, uzupełniając zaczerpnięty z tego dzieła literackiego pomysł o własną, unikalną formułę oraz charakterystyczny humor. Klasyka jaką jest komiks Szranki i konkury, została należycie uhonorowana licznymi faktami dotyczącymi powstawania tego obrazkowego dzieła. Wspomniane już posłowie Janicza odsłania informacje jak dotąd trudno dostępne, oraz takie, których nawet najwięksi fani nie byli wcześniej świadomi. Interesujące są również wspomnienia Grażyny Antoniewicz (redaktorki Dziennika Bałtyckiego), zawarte we wstępie do tego wydania. Kajko i Kokosz. Złota Kolekcja - tom 2 to nie tylko piękny, ponadczasowy komiks Christy podany w najlepszej z możliwych wizualnych form, ale też prawdziwy skarb wiedzy na temat tego tytułu oraz życia i twórczości autora. Fanów na pewno nie trzeba namawiać aby po niego sięgnęli, natomiast młodsi, nie znający wszystkich perypetii Kajka i Kokosza, powinni zastanowić się nad jego lekturą. Lepszego komiksu humorystycznego w polskiej literaturze na pewno nie znajdziecie! 
 
Tytuł: Kajko i Kokosz. Złota Kolekcja - tom 2 
Scenariusz i rysunki: Janusz Christa
Wydawnictwo: Egmont Polska
Rok wydania: 2021
Ilość stron: 208
Oprawa: twarda
Cena okładkowa: 99,99 zł


Myszka Miki. Miki i zaginiony ocean

Egmont, jako największy wydawca historii obrazkowych w Polsce, nie zapomina o sympatykach fantastycznego świata Walta Disney'a. Oprócz Kaczogrodu Carla Barksa, Wujka Sknerusa i Kaczora Donalda Dona Rosy (o wszelkiej maści Gigantach i Mega Giga nie wspominając), na naszym rynku ich nakładem ukazują się również komiksy o Myszce Miki, których próbkę mogliśmy podziwiać choćby za sprawą Miki i krainy Pradawnych. Ten tytuł, podobnie jak omawiany tutaj Miki i zaginiony ocean stworzył uznany duet autorski: Denis-Pierre Filippi i Silvio Camboni. Jak pisałem już przy okazji wyrażania zachwytów dla wspomnianej pozycji, komiksy tej pary twórców charakteryzuje niesamowita wprost warstwa graficzna, wspomagana pełnym intensywnych przygód scenariuszem. Pomimo, że pod wieloma względami nie odkrywają one disneyowskiego świata na nowo, stanowią świetną, niczym nie skrępowaną rozrywkę. Strukturą światotwórczą ich nowy komiks korzysta mocno z nurtu steampunkowego. Ukazuje oczom czytelnika świat spustoszony przez Wielki Konflikt (szczegóły owego kataklizmu nie są tu nazbyt istotne), w którym powoli odradza się cywilizacja. Palącym problemem uniwersum jest rozpaczliwy brak wszelkiego rodzaju paliw i właśnie tu wkraczają do akcji nasi bohaterowie. Miki, Minnie i Goofy tworzą zespół zdolnych wynalazców, którzy dorywczo zajmują się przeszukiwaniem podwodnych wraków statków. Para przyjaciół pewnego razu postanawia wziąć udział w „wyzwaniu stulecia” i zdobyć obiecaną wielką nagrodę. W tym przedsięwzięciu przyjaciele mogą być pewni jednego - ich odwieczny rywal, Czarny Piotruś będzie nieustępliwie deptał im po piętach. Tymczasem nieuchronnie wplątują się w intrygę, która może doprowadzić do ostatecznego końca świata.

Komiks Filippiego i Cambioniego to tzw. "one shot", czyli historia zamykająca się w jednym albumie. Na nieco ponad sześćdziesięciu stronach autorzy zmieścili wciągającą historię, która zwraca swą uwagę tak ze względu na rysunki, jak i całkiem przemyślaną fabułę. A ta, w połączeniu ze zmyślną strukturą świata przedstawionego, tworzy naprawdę interesujący tytuł. I warto tu zaznaczyć, że Miki i zaginiony ocean to nie jest pozycja dla najmłodszych. Polecałbym ją czytelnikom powyżej dziesiątego roku życia, głównie ze względu na pewne niuanse scenariuszowe, które mogą sprawić sporo kłopotów raczkującym w świecie liter odbiorcom. Jeżeli komuś nie podejdzie sam pomysł na opowieść Filippiego, z pewnością zachwyci się wspaniałymi ilustracjami Cambioniego. Te niesamowite detale, delikatna kreska i fascynujące, szerokie kadry nikogo nie mogą pozostawić obojętnym. Są niezaprzeczalnym atutem powyższego komiksu. Zresztą sprawdźcie sami, czy mam rację.

Tytuł: Myszka Miki. Miki i zaginiony ocean 
Scenariusz: Denis-Pierre Filippi 
Rysunki: Silvio Camboni
Przekład: Maria Mosiewicz
Wydawnictwo: Egmont Polska
Rok wydania: 2021
Ilość stron: 64
Oprawa: twarda
Cena okładkowa: 49,99 zł


Batman. Death Metal - tom 2

Ponad dwa miesiące temu opisywałem swoje wrażenia z lektury tomu pierwszego komiksu Batman. Death Metal (Kiosk z komiksami - Wydanie 54) i jeśli tylko czytaliście moje słowa, być może pamiętacie, że dość mocno chwaliłem owo niezwykłe przedsięwzięcie. Jako tradycyjny superbohaterski event (lub ewentualnie Kryzys) odznaczało się ono całkiem niezłą przejrzystością fabularną. Niby normalna sprawa, jednak w przypadku dotychczasowej twórczości Scotta Snydera w DC Comics, kwestia ta była jednym z ważniejszych argumentów, aby zachęcać kogokolwiek do sięgnięcia po wspomniany tytuł. Oczywiście, pierwszy tom był jedynie zarysowaniem całej historii (rozstawieniem pionków na planszy - jeśli ktoś tak woli), w którym nie zabrakło zgrabnego, dość przejrzystego wyjaśnienia wszystkich generycznych elementów fabuły. Bez tego chyba niewielu czytelników (poza największymi fanami) byłoby w stanie przebić się przez mocno zagmatwany scenariusz komiksu. I choć w sumie tom pierwszy powinno czytać się od połowy do końca, a dopiero potem otworzyć pierwszą stronę (celem lepszego zrozumienia wszystkich zachodzących w nim zależności), dał się on poznać jako świetna, kompleksowo rozpisana opowieść o wydarzeniach w multiwersum DC na niespotykaną dotąd skalę.   

W drugim tomie historii Snydera i Capullo, Batman, Który się Śmieje, posiadłszy moc Doktora Manhattana planuje przekształcenie całego multiwersum na swoją modłę. Rzuca wyzwanie przepotężnej, uwolnionej za sprawą knowań Lexa Luthora Perpetui, ruszając w pościg za ukrywającymi się w mocy prędkości Flashami. Tymczasem bohaterowie z Ligi Sprawiedliwości układają plan pokonania obu istot dysponujących nadludzkimi mocami, a Batman, Superman i Wonder Woman podróżują do mrocznego multiwersum, na planety, na których wciąż trwają głośne Kryzysy, niegdyś toczące się na Ziemi. W ten sposób część druga epopei Snydera przenosi nas do centrum wszelkich wydarzeń oraz konfliktu, gdzie żaden heros nie otrzymuje taryfy ulgowej. Im więcej składowych fabularnej intrygi otrzymujemy, tym większa jest pewność, ze naszym bohaterom w którymś momencie będzie musiała powinąć się noga. Choć nie chcę uprzedzać faktów czy faktycznie tak się stanie, to cały czas musimy mieć świadomość, że jest to dopiero drugi tom z czterech opowiadających całą przygodę. Coś przecież musi pójść nie tak, aby nie było nudno i twórcy mogli wykazać się umiejętnością pisania pasjonujących historii, prawda? Mimo, że wydarzeń w fabule jest bez liku, za sprawą odpowiedniego tempa poświęconego poszczególnym wątkom czytelnik ma czas, aby zaznajomić się i oswoić z nimi na spokojnie. Warto podkreślić, że Snyder nie jest jedynym autorem tekstów do cyklu Batman. Death Metal. W tej tytanicznej pracy wspiera go cała plejada znakomitości DC Comics, wśród których nasz utalentowany twórca jest kimś na kształt głównodowodzącego. Podobnie sprawa ma się z wizualną stroną komiksu. Greg Capullo odpowiada wyłącznie za główną oś eventu (sześć zeszytów w całej serii), natomiast resztę rozdziałów stworzyli jego nie mniej znakomici koledzy po fachu. I to wszystko sprawia, że powyższy tom (który czytało mi się niestety odrobinę ciężej niż pierwszy) nadal iskrzy pomysłem i nieskrępowanym szaleństwem wyobraźni. Jeśli kochacie uniwersum DC i nie boicie epickiego wyzwania od twórców, Batman. Death Metal przemówi do Was wręcz idealnie.   

Tytuł: Batman. Death Metal - tom 2 
Scenariusz: Scott Snyder, James Tynion IV, Peter J. Tomasi, Joshua Williamson, Tony Patrick
Rysunki: Greg Capullo, Francis Manapul, Eddy Barrows, Juan Gedeon, Riley Rossmo
Przekład: Tomasz Sidorkiewicz
Wydawnictwo: Egmont Polska
Rok wydania: 2021
Ilość stron: 240
Oprawa: twarda
Cena okładkowa: 89,99 zł


Wujek Sknerus i Kaczor Donald, tom 10 - Druga tajemnica starego zamczyska

Otwarcie przyznam się do tego, że lekturę każdego wydania Wujka Sknerusa i Kaczora Donalda rozpoczynam od wyszukiwania dedykacji d.u.c.k. na każdej zamieszczonej w tomie okładce. Zabawa jest przednia, a hołd, jaki za jej sprawą składa Don Rosa swemu wielkiemu poprzednikowi (czyli Carlowi Barksowi), pozwala mi poczuć się jak prawdziwemu mistrzowi łamigłówek. Wbrew pozorom zadanie nie jest nazbyt łatwe, natomiast liczba ilustracji, na których ukryty został znamienny skrót, także nie należy do najmniejszych. Po wielce satysfakcjonującym zgłębieniu przewrotnych zagadek Rosy, wciąż pozostaje wiele do odkrycia, tym razem w samej treści zawartych w tomie komiksów. I tu przechodzimy do bardzo nostalgicznej kwestii, ponieważ najnowsza część cyklu - Druga tajemnica starego zamczyska, jest jednocześnie wydaniem zamykającym wspaniałą kolekcję dzieł Rosy. Piękny to zbiór i tak samo rewelacyjnie wyglądają zamieszczone w nim opowieści z Kaczogrodu. Przygoda łączy się tu z tajemnicą, humor z wyzwaniem, a wszystko to (i więcej!) stworzone zostało niepodrabialną kreską autora. 

Dziesiątą odsłonę Wujka Sknerusa i Kaczora Donalda wypełnia sześć historii, których różnorodna fabuła bez problemu przemówi do szerokiego grona czytelników. W dwóch powracamy do przeszłości najbogatszego kaczora świata (Czy to jawa, czy sen? oraz Więzień Doliny Białej Śmierci), w innych sprawdzamy jak to jest wyrzucić lub utracić coś naprawdę cennego (Skarb na śmietnisku, Czarny Rycerz powraca), szukamy też skarbów i... zagubionych wartości (Druga tajemnica starego zamczyska, Siedmiu Wspaniałych (minus 4) Caballeros!). Sporo atrakcji, prawda? Trzeba zauważyć, że Rosa w swych komiksach potrafi równie skutecznie fascynować, śmieszyć, co wzruszać. Niebagatelna to umiejętność, szczególnie wtedy, kiedy mamy do czynienia z opowieściami przeznaczonymi dla (niby) młodego czytelnika. Zakończenie niniejszej kolekcji jest zatem słodko-gorzkie, wywołując przenikliwe uczucia radosnego spełnienia oraz satysfakcji. Jak zawsze prawdziwym skarbem dla fanów będą zamieszczone na końcowych stronach obszerne materiały dodatkowe, ujawniające proces powstawania publikacji Rosy. Wśród nich znajdziemy wspomniane powyżej okładki (w tym wersje ozdabiające specjalne wydania), ale również plakaty i oryginalne plansze z komiksowymi streszczeniami do kilku historii. A na sam koniec czeka nas interesujące spotkanie autora ze swym tytułowym bohaterem (!). Czy jeszcze muszę dodawać coś, aby przekonać kogoś do sięgnięcia po finalny tom? Chyba nie, zatem życzę wszystkim miłej lektury!

Tytuł: Wujek Sknerus i Kaczor Donald, tom 10 - Druga tajemnica starego zamczyska 
Scenariusz i rysunki: Don Rosa
Przekład: Jacek Drewnowski
Wydawnictwo: Egmont Polska
Rok wydania: 2021
Ilość stron: 232
Oprawa: twarda
Cena okładkowa: 69,99 zł


Komiksów z serii Kajko i Kokosz, Myszka Miki, Batman oraz Wujek Sknerus i Kaczor Donald szukajcie na stronie Egmontu.


poniedziałek, 13 grudnia 2021

Wojna o jutro (2021) to świetna rozrywka na dziś


Czasem bywa tak, że zupełnie od niechcenia wrzucamy sobie jakiś filmik, aby zabić wolną godzinkę lub dwie. Ostatnio zdarzyło się to również mnie, kiedy zdecydowałem się obejrzeć Wojnę o jutro na serwisie Amazon Prime. Film w reżyserii Chrisa McKaya (faceta, który dał nam kilka lat temu genialny Lego Batman: Film) zapowiadał się jako dynamiczne science-fiction o wojnie z kosmitami, na dodatek z Chrisem Prattem w roli głównej. Nie oczekując jednak niczego nad wyraz specjalnego, kliknąłem odtwarzanie i... film pochłonął mnie bez reszty! Jak na bieżące standardy w dzisiejszym kinie rozrywkowym, historia rysuje się dość konwencjonalnie. W niedalekiej przyszłości Ziemię opanuje rasa krwiożerczych istot z kosmosu, rząd USA wysyła więc uzbrojone grupy wybranych rekrutów w przyszłość, aby pomogli niedobitkom ludzkości w walce o uratowanie świata. Już po tak skonstruowanym opisie wiemy, że podobne historie widzieliśmy w ostatniej dekadzie co najmniej kilka razy - choćby w Na skraju jutra (2014). Diabeł tkwi jednak w szczegółach, a pod wieloma względami produkcja Amazona okazuje się być naprawdę udaną rozrywką.

Wojna o jutro ma wiele aspektów, czyniących z niej całkiem sprawnie zrealizowane kino popcornowe. Tylko tyle, i aż tyle, bowiem po filmie McKaya nie powinniśmy oczekiwać niczego przełomowego (czy intrygującego) na miarę Ex Machiny (2014). To kino noszące wszelkie znamiona rozbuchanych produkcji Rolanda Emmericha, jednakże zrealizowane tak, jak Emmerich swoich filmów robić już nie potrafi. Najważniejsze w powyższym obrazie jest tempo wydarzeń, które rozgrywają się przed oczami widza. Twórcy posługują się wieloma skrótami myślowymi, przez co niejeden odbiorca może uznać produkcję za mocno naciąganą, ale nie o to w ogóle w Wojnie o jutro chodzi. To dzieło posługujące się tą samą umownością co tegoroczny hit Godzilla vs. Kong, gdzie naszym głównym celem nie jest nic innego, jak czysta frajda płynąca z małego ekranu. Dostajemy tu zatem wciągającą, dynamiczną historię, okraszoną konkretną porcją zwrotów akcji. I właśnie dlatego, jeśli nadal myślicie, że przedstawiony przeze mnie opis filmu mówi o jego treści wszystko, jesteście w wielkim błędzie.


Oprócz zaskoczeń fabularnych Wojna o jutro zdumiewa naprawdę dobrą jakością efektów specjalnych. Wszystkie sceny z kosmitami rozgrywają się przy jasnym oświetleniu, nie ma więc mowy o ukrywaniu niedoróbek CGI w mroku piwnic czy jaskiń. Sama fizjonomia obcych jest dość intrygująca i muszę przyznać, że to, jak istoty te zostały wymyślone, fascynuje od pierwszej chwili ich pojawienia się na ekranie. Pod pewnymi względami dzieło McKaya czerpie z innych tytułów science-fiction, traktujących o inwazji kosmitów, ale trudno mieć o to do niego pretensję. W końcu na wielkim ekranie pokazano już chyba wszystko, co było do pokazania i nowym autorom pozostaje tylko czerpanie inspiracji z istniejących już, kultowych dzieł. Świetnie w Wojnie o jutro wypadają też wątki bohaterów. Na pierwszym planie mamy Dana Forestera, główną postać filmu, który boryka się z sytuacją rodzinną, w której nie może pogodzić swojego obowiązku wobec żony i dziewięcioletniej córeczki, jednocześnie tocząc wieloletni spór z pozostającym na uboczu familii ojcem. Wszystkie te kwestie budują oczekiwaną przemianę postaci. Płynnie przechodzą przez wszystkie podręcznikowe wytyczne, według których zwyczajowo toczą się wątki psychologiczne w dobrze skonstruowanych produkcjach. Cieszą też wszelkie drobne elementy fabularne, które zasiane w pierwszym akcie obrazu, zyskują istotne znaczenie w jego finale (wymienię tu np. kwestię ucznia interesującego się wulkanami). Dzięki temu czujemy, że wszystko w filmie ma swój własny, wypracowany sens.   

Chris McKay stworzył w Wojnie o jutro rewelacyjną, bardzo angażującą i emocjonującą historię, która trzyma w uwadze i napięciu od początku, aż do ostatnich minut seansu. Nie dając widzowi ani chwili wytchnienia, trafnie operuje tempem opowieści, płynnie zmieniając lokacje, a co ważniejsze - sprawia, że trudno jest oderwać oczy od ekranu. Jeśli tylko wyłączymy uporczywe myśli dotyczące większego sensu przedstawionych wydarzeń (co w sporej mierze dotyczy też realizmu zawartego w wątkach podróży w czasie), z pewnością damy się porwać tej naprawdę świetnej historii. Najistotniejsze jest w tym filmie to, że stawia on na czystą zabawę, korzystając z dawno ustanowionych środków wyrazu, wywiązując się z tego zadania doskonale. Dlatego też warto czasem kliknąć na film, który niczego specjalnego po sobie obiecuje, bo jak widać po moim przypadku, można mile się rozczarować. Mam nadzieję, że zrobicie tak samo i że wpływ mojej opinii nie będzie miał odwrotnego skutku. 
      


Tytuł: Wojna o jutro (The Tomorrow War)
Scenariusz: Zach Dean
Reżyseria: Chris McKay
Obsada: Chris Pratt, Yvonne Strachovski, J. K. Simmons, Sam Richardson, Betty Gilpin, Edwin Hodge, Jasmine Mathews, Mary Lynn Rajskub i inni
Wytwórnia: Skydance Media, Paramount Pictures, Amazon Prime Video 
Rok produkcji: 2021
Data premiery: 2 lipca 2021 (Polska), 2 lipca 2021 (USA)
Czas trwania: 138 min. 

piątek, 3 grudnia 2021

Thorgal - kolejność czytania cyklu głównego oraz serii pobocznych


Od kilku ładnych lat Thorgal jest bardzo dynamicznie rozwijającym się tytułem. Oprócz 39 tomów cyklu głównego otrzymał aż trzy serie poboczne, zwane Światami Thorgala (Kriss de Valnor, Louve oraz Młodzieńcze lata). Efektem tego są aż 63 albumy opowiadające o przygodach Gwiezdnego Dziecka i jego rodziny. Dla stałego czytelnika, który od wielu lat śledzi systematycznie wychodzące tytuły, sytuacja z dodatkowymi albumami swojego czasu była dość prosta - wystarczyło śledzić je wszystkie na bieżąco. Co jednak zrobić, gdy chcemy po dłuższej przerwie przypomnieć sobie poszczególne przygody, albo rozpocząć przygodę z bohaterem, nie narażając się na uporczywe błądzenie w zawiłościach wydarzeń? 

W tym celu stworzyłem swoją własną, całkowicie subiektywną listę kolejności czytania komiksów o Thorgalu. Nie jest ona ułożona w kolejności chronologicznej, lecz według szczególnego klucza, który mnie samemu znacznie ułatwia (i dodatkowo uprzyjemnia) tę niezwykłą lekturę. Zapraszam do zapoznania się z poniższym zestawieniem i zachęcam do przeczytania wszystkich tomów Thorgala właśnie w tej kolejności. 

 1. Zdradzona czarodziejka
 2. Wyspa wśród lodów
 3. Trzej starcy z kraju Aran
 4. Czarna galera
 5. Ponad krainą cieni
 6. Upadek Brek Zarith
 7. Gwiezdne dziecko
 8. Alinoe
 9. Łucznicy
10. Kraina Qa
11. Oczy Tanatloca
12. Miasto zaginionego boga
13. Między ziemią a światłem
14. Aaricia

  1. Trzy siostry Minkelsonn (Młodzieńcze lata)
  2. Oko Odyna (Młodzieńcze lata)
  3. Runa (Młodzieńcze lata)
  4. Berserkowie (Młodzieńcze lata)
  5. Slivia (Młodzieńcze lata)
  6. Lodowy drakkar (Młodzieńcze lata)
  7. Sinozęby (Młodzieńcze lata)
  8. Bękarty (Młodzieńcze lata)
  9. Łzy Hel (Młodzieńcze lata)

15. Władca gór
16. Wilczyca
17. Strażniczka kluczy
18. Słoneczny miecz
19. Niewidzialna forteca
20. Piętno wygnańców
21. Korona Ogotaia
22. Giganci
23. Klatka
24. Arachnea
25. Błękitna zaraza
26. Królestwo pod piaskiem
27. Barbarzyńca
28. Kriss de Valnor
29. Ofiara
30. Ja, Jolan
31. Tarcza Thora

  1. Nie zapominam o niczym! (Kriss de Valnor)
  2. Wyrok walkirii (Kriss de Valnor)

32. Bitwa o Asgard
33. Statek miecz

  3. Czyn godny królowej (Kriss de Valnor)
  4. Sojusze (Kriss de Valnor)
  5. Czerwona jak Raheborg (Kriss de Valnor)
  6. Wyspa zaginionych dzieci (Kriss de Valnor)

  1. Raissa (Louve)
  2. Dłoń boga Tyra (Louve)
  3. Królestwo Chaosu (Louve)

34. Kah-Aniel
35. Szkarłatny ogień

  4. Crow (Louve)
  5. Skald (Louve)
  6. Królowa czarnych elfów (Louve)
  7. Nidhogg (Louve)

  7. Góra Czasu (Kriss de Valnor)
  8. Strażnik Sprawiedliwości (Kriss de Valnor)

36. Aniel 
37. Pustelnik ze Skellingaru
38. Selkie
39. Neokora

Jak wynika z powyższego zestawienia, polecam czytać cały cykl Młodzieńczych lat bezpośrednio po tomie Aaricia. Ma to sens względem wydarzeń z tej części, jest również uzasadnione fabularnie, ponieważ w przygodach Thorgala po albumie Między ziemią a światłem następuje dogodny moment do prześledzenia jego wcześniejszych losów (a także wyjaśnienia pewnych istotnych sekretów z przeszłości).  

Dla lepszego przyswojenia wątków, lekturę Kriss de Valnor dobrze jest rozdzielić na trzy partie pomiędzy tomami z regularnej serii. Natomiast z Louve (choć jej treść nie jest aż tak istotna dla wydarzeń z części 30-36) można zapoznać się w dwóch segmentach, rozdzielonych pomiędzy Thorgala, a Kriss de Valnor.

Mam nadzieję, że moje zestawienie ułatwi wędrówkę po świecie Thorgala. Tym samym zachęcam do dzielenia się spostrzeżeniami, jak jeszcze inaczej można podejść do czytania wszystkich tomów!


środa, 1 grudnia 2021

KIOSK Z KOMIKSAMI - Wydanie 59 (Trolle z Troy tom 5, Kaczogród Carla Barksa - Stawiłem sobie pomnik, Lucky Luke tom 5 i 76, Wujek Sknerus i Kaczor Donald tom 9)

Witam i zapraszam na przedostatnie w tym roku wydanie Kiosku z komiksami. Tym razem bez tematyki superhero (w przyszłości będzie jej na Skrzydłach Gryfa coraz mniej), ale za to z pozycjami w większości przeznaczonymi dla odbiorców w każdym wieku. Zapraszam do lektury!


Trolle z Troy - tom 5

Cykl o świecie Troy należy do jednych z moich ulubionych serii komiksowych. Do rąk czytelników o podobnych upodobaniach, trafia właśnie piąty album zbiorczy Trolli z Troy - pełnej humoru i niezwykłych przygód serii fantasy, pióra Christophe’a Arlestona. Warto przy tym zaznaczyć, że materiał zawarty w tym wydaniu jest całkowicie nowy (niecałe dwie dekady temu nad Wisłą ukazało się tylko 12 części przygód Trolli). Radość z premiery jest tym większa, gdyż poziom zamieszczonych w najnowszym tomie historii nie odbiega jakością od poprzednich odsłon serii. Album zawiera oryginalne komiksy 17–20, których tematyką niezmiennie pozostają prześmieszno-brutalne przygody naszych żarłocznych, kudłatych bohaterów. W Ludzicy mimo woli Waha wpada w niezłe kłopoty – pewien chłopiec, usilnie pragnąc przywołać swój dar sprawia, że jej jaźń trafia do ciała ludzkiej dziewczyny i na odwrót. Odkręcenie tego stanu przysporzy wielu komediowych sytuacji, które części czytelników skojarzą się zapewne z historią o Kopciuszku. W Depresji trolla będziemy świadkami ciężkiego załamania nerwowego, jakie przejdzie Profi. Wyprawa do ludzkiego psychoanalityka przybliży ważne kwestie rodzinne, a my poznamy wreszcie nietypowego tatę narzeczonego Wahy. Ta opowieść to mój zdecydowany faworyt tego wydania. Piąty tom ukazał się w odpowiednim okresie roku - Prezenty! Prezenty! traktują bowiem o gwiazdkowych marzeniach Gnompoma i Tyneth, którzy wymarzą sobie świąteczne podarki. Wraz z Szarmantem, półboskim synem Świętego Prezentego oraz przybraną siostrą, para malców wyruszy na daleką północ, aby otrzymać wyczekane prezenty. W Spadku dla Wahy trafimy do Akademii Eckmulskiej, gdzie trwają wybory na Głównego Czcigodnego. Risto Furiatu będzie musiał mieć się na baczności, ponieważ jego nieślubna córka odziedziczyła po swej nieodżałowanej matce dość interesujący spadek. Jakby tego było mało, Tetram i Profi podejmą pracę dzielnych pomocników ogrodnika. 

Mocną stroną Trolli z Troy są nie tylko przezabawne i przewrotne scenariusze Arlestona. Tym, co dodatkowo nadaje charakteru tej serii, są bezsprzecznie fantastyczne ilustracje Jeana-Louisa Mouriera. Artysta potrafi na jednym kadrze umieścić tak wiele szczegółów, że po każdorazowym przeczytaniu dymków przez dłuższą chwilę przypatruję się obrazkowi, aby wyłapać wszystkie te niesamowite (a często przezabawne) szczegóły. Para twórców od lat oddaje w nasze ręce komiksy na najwyższym poziomie. Kolorowe, przepysznie głupkowate i bezwzględnie fascynujące, mogące zadowolić nawet największych obrazkowych smutasków. Nowy tom jest tego najlepszym przykładem.

Tytuł: Trolle z Troy - tom 5 
Scenariusz: Christophe Arleston
Rysunki: Jean-Louis Mourier
Przekład: Maria Mosiewicz
Wydawnictwo: Egmont Polska
Rok wydania: 2021
Ilość stron: 192
Oprawa: twarda
Cena okładkowa: 99,99 zł


Kaczogród Carla Barksa - Stawiłem sobie pomnik i inne historie z roku 1952

Po czym poznać dzieło ponadczasowe i uniwersalne? Ano, po tym, że nawet siedem dekad po swoim debiucie nadal nie widać po nim upływu czasu. I tak właśnie jest z komiksami Carla Barksa, jednego z największych mistrzów komiksu amerykańskiego. Kaczogród wciąż czyta się tak samo dobrze jak w dniu jego premiery, czego nie da się niestety powiedzieć o innych tytułach, nawet tych publikowanych w dużo późniejszym czasie... Jego komiksy nie mają w sobie niczego z nagminnej infantylności, ani swoistej sztuczności (tak charakterystycznej dla pochodzących z przełomu lat 60. i 70. tytułów). Pozbawione przemocy i wulgaryzmów, charakteryzujące się do dziś dobrze odbieranym luzem oraz wspaniałym humorem, dzieła kultowego twórcy mogą śmiało stawać w szranki z najnowszymi tytułami, adresowanymi do szerokiego grona odbiorców. Sam Barks był istnym tytanem pracy, co widać doskonale choćby po rocznikach, z których pochodzą poszczególne, wydawane przez Egmont tomy. Kaczogród Carla Barksa - Stawiłem sobie pomnik i inne historie z roku 1952, to już trzecia część skupiająca się m.in. na historiach stworzonych w tym właśnie roku. Jednocześnie to już czternasty tomik z zaplanowanych trzydziestu, prezentujących kompletny dorobek twórczy tego niezapomnianego artysty.

Jeśli cenicie dobry żart, ciekawy pomysł na fabułę lub wciągającą, nietuzinkową przygodę, najnowsza część zbiorów Mistrza idealnie wpisze się w Wasze oczekiwania. Na blisko 250 stronach znajdziemy aż dwanaście dłuższych historyjek, tyle samo prześmiesznych jednostronicówek, garść oryginalnych okładek oraz coś w sam raz dla największych fanów - przedmowę traktującą (zgodnie z tytułem) o najsłynniejszych pomnikach i budowlach w Kaczogrodzie. Jest z czego wybierać, prawda? Mnie najbardziej ubawiła opowieść tytułowa, Szał konsumpcji, Tajemnica szczęścia i Głośny kowbojKaczogród Carla Barksa - Stawiłem sobie pomnik i inne historie z roku 1952 to komiks dla czytelnika w każdym wieku. Ma w sobie tą specyficzną magię, czyniącą z niego dzieło w pełni satysfakcjonujące dla wszystkich. Jak trudno sprostać podobnemu wyzwaniu, najlepiej wiedzą chyba tylko ci, którym udaje się podobne dzieła tworzyć. A jak długo będziemy w stanie to dostrzegać i cenić, tym więcej zabawy dla nas. I tylko podziwiać Mistrza Barksa, który dożywając prawie stu lat, pozostawił po sobie ogrom tak wspaniałych prac. Cieszę się niezmiernie, że możemy z nieustającą satysfakcją czytać je do dziś.

Tytuł: Kaczogród Carla Barksa - Stawiłem sobie pomnik i inne historie z roku 1952  
Scenariusz i rysunki: Carl Barks
Przekład: Jacek Drewnowski, Marcin Mortka
Wydawnictwo: Egmont Polska
Rok wydania: 2021
Ilość stron: 248
Oprawa: twarda
Cena okładkowa: 69,99 zł


Lucky Luke - tom 5 - Lucky Luke kontra Pat Poker
Lucky Luke - tom 76 - Samotny jeździec


Morris jest prawdziwym tytanem komiksu, podobnie jak wychwalany powyżej Carl Barks. Ojciec Lucky Luke'a urodził się w 1923 roku w Belgii. Swą karierę rozpoczął w studiu filmów animowanych, a chwilę później wymyślił postać Samotnego Kowboja, którego wkrótce miał poznać cały świat. Pierwsze przygody Luke'a ukazywały się od 1947 roku w magazynie L'Almanach Le Spirou, ale przełom dla Morrisa nastąpił dopiero po dłuższej podróży do Stanów Zjednoczonych, gdzie zdobył doświadczenie i poczynił obserwacje pomocne w późniejszym tworzeniu przygód kowboja strzelającego szybciej od własnego cienia. Po stworzeniu dziesięciu albumów z serii, Morris poznał Rene Goscinnego (tak, tego od Asteriksa!), z którym stworzyli wspólnie nieomal czterdzieści tomów cyklu. Morris odszedł w lipcu 2001 roku, jednak do końca swych dni pracował nad przygodami swego bohatera. Jego ostatnim projektem były premierowe odcinki serialu animowanego Nowe przygody Lucky Luke'a

Najnowszymi albumami, jakie możemy przeczytać nad Wisłą są Lucky Luke kontra Pat Poker oraz Samotny jeździec. Co ciekawe, pierwotną premierę obu tomów dzieli okres wielu dekad - pierwszy został wydany w 1953 roku, a drugi zaledwie dziewięć lat temu. W związku z tym, nawet mniej uważny czytelnik wychwyci znaczące różnice, jakie pojawiają się pomiędzy obiema pozycjami. Pierwszy to samodzielne dzieło Morrisa i jako takie cechuje się wszystkim, za co można lubić lata 50. Lucky Luke kontra Pat Poker zawiera dwie historyjki, w których główne skrzypce gra tytułowy karciany mistrz. Nie łudźcie się jednak, kunszt Pata Pokera polega na nagminnym oszukiwaniu, a za sprawą wielkiego uporu kanciarza, Luke będzie miał sporo pracy, aby doprowadzić go przed oblicze sprawiedliwości. Kreska Mistrza jest tu jeszcze na wczesnym etapie kreacji, da się jednak zauważyć cechy, które już wkrótce staną się znakiem rozpoznawczym jego komiksów. Samotny jeździec to wielki powrót braci Dalton, znanych równie dobrze co sam Samotny Kowboj. Ten tom powstał już po śmierci Morrisa, więc scenariusz powierzono nowym twórcom (D. Pennac, T. Benacquista), a za rysunki odpowiada Achde. Autorzy pokazują w nim co stanie się, gdy na skutek kolejnej kłótni drogi braci rozejdą się, a każdy z nich zacznie działać na własną rękę (kto pierwszy zgromadzi milion dolców, zostanie nowym hersztem bandy). Podobnie jak w przypadku pierwszego albumu, tu także dobra zabawa i humor są gwarantowane. Kreska Achde nawiązuje do późniejszego stylu Morrisa, wizualny duch oryginału jest więc również zachowany. Lucky Luke to klasa (i klasyka!) sama w sobie, toteż każdy tom jego przygód jest absolutnie godny polecenia. Nieważne, czy Morris stworzył go sam, z pomocą Goscinnego, czy po latach przygotował go zespół ich następców - jest to seria, która podobnie jak Kaczogród Carla Barksa będzie nieustannie bawić kolejne pokolenia. I choćby dlatego trzeba mieć ją na swej półce.  

Tytuł: Lucky Luke, tom 5 - Lucky Luke kontra Pat Poker/Lucky Luke, tom 75 - Samotny jeździec  
Scenariusz: Morris/Daniel Pennac, Tonino Benacquista
Rysunki: Morris/Achde
Przekład: Maria Mosiewicz
Wydawnictwo: Egmont Polska
Rok wydania: 2021
Ilość stron: 48
Oprawa: miękka
Cena okładkowa: 24,99 zł


Wujek Sknerus i Kaczor Donald, tom 9 - Powrót trzech caballeros

Oprócz najnowszego tomu Kaczogrodu Carla Barksa w tym miesiącu w nasze ręce wpada również przedostatnia część Wujka Sknerusa i Kaczora Donalda, autorstwa Dona Rosy. Album Powrót trzech caballeros przynosi aż osiem historii, w których przygoda łączy się z humorem, a tajemnice i niesamowite wyzwania są w zasięgu naszej ręki. Co w nich znajdziemy? Tytułowy komiks o trzech caballeros, gdzie zastaniemy Kaczora Donalda, który za nic w świecie nie chciał znaleźć się w rozpędzonym meksykańskim pociągu bez maszynisty, ani toczyć nierównej walki z bandziorem o ksywce Złoty Kapelusz. Kiedy jednak w grę wchodzi wielka fortuna, a u boku nieco niezdarnego bohatera stają dawno nie widziani i nieustraszeni amigos - José Carioca i Panchito, zmagania stają się zdecydowanie weselsze. W Meandrach architektury Dziadek Be znajduje oryginalne plany skarbca Sknerusa (co doprowadzi do pełnej ślepych zaułków wycieczki jego wnuczków po zakamarkach skarbca McKwacza), a w historii Każda różdżka ma dwa końce Magika de Czar rzuca bardzo groźne zaklęcie na umysły Sknerusa i Donalda. Sprawi ono naszym bohaterom nie mało przezabawnych kłopotów. Chcecie więcej? Wobec tego w tym tomie znajdziecie jeszcze pięć podobnie rewelacyjnych opowieści, z fantastyczną Koroną krzyżowców na czele (jej kontynuację będziemy mogli śledzić w finałowej, dziesiątej odsłonie serii!).

Choć komiksy Rosy to (poza indywidualnymi walorami artystycznymi) wspaniały hołd dla wcześniejszej twórczości Barksa, same w sobie są kopalnią nowych, niesamowitych pomysłów i po dziś dzień pozostają  pomnikiem wspaniałej wyobraźni następcy Mistrza. Zaskakują, bawią i uczą, pozostając jednocześnie utworami w pełni ponadczasowymi. Dwie dekady tworzenia przez Rosę przygód McKwacza i Donalda to świetna okazja do najróżniejszych wspominek i pod tym względem żaden z tomów kolekcji nie zawodzi nawet przez chwilę. Ostatnie pięćdziesiąt stron tomu (tak, aż tyle!) to zaskakujące, bardzo wartościowe dodatki (reprodukcje planów lekcji, plakatów, kalendarzy i okładek) przeplatane wyczerpującymi tematycznie wspomnieniami autora, pomagającymi zrozumieć okoliczności powstania każdej historii. Dla fanów rzecz obowiązkowa, dla poznających te tytuły po raz pierwszy świetna okazja, by lepiej przybliżyć sobie ich sens lub genezę. Tak czy inaczej, każdy czytelnik tylko na tym skorzysta. A po przeczytaniu wszystkiego co znalazło się w tym tomie, można odprężyć się, poszukując ukrytego skrótu "d.u.c.k." na każdej zamieszczonej w nim oryginalnej okładce (oraz pierwszym większym kadrze w poszczególnych opowieściach). Świetna zabawa gwarantowana! 

Tytuł: Wujek Sknerus i Kaczor Donald, tom 9 - Powrót trzech caballeros 
Scenariusz i rysunki: Don Rosa
Przekład: Jacek Drewnowski
Wydawnictwo: Egmont Polska
Rok wydania: 2021
Ilość stron: 224
Oprawa: twarda
Cena okładkowa: 69,99 zł


Wszystkie omówione powyżej komiksy znajdziecie na stronie Egmontu.